środa, 12 grudnia 2012

Ogłoszenie!!

Witajcie:) Mam do was dwie sprawy:)

1. Moja przyjaciółka również prowadzi bloga. Z tym, że nie pisze opowiadania i nie jest to związane z 1D. Jednak chciałabym was zachęcić do odwiedzenia tego bloga:) http://kasiunia.blogujaca.pl/

2. To sprawa bardziej do fanów One Direction i chyba ich nie brakuje wśród was, prawda? Musimy się wziąć w garść i oddawać głosy na chłopaków http://favoritebreakoutartist.com/ The Wanted są pierwsi, a nasi chłopacy drudzy. Zróbmy tak aby wyprzedzili TW i wygrali. Do dzieła Directioners ;)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 21

Obiecany 21 rozdział. Zapraszam do czytania i czekam na wasze opinie w komentarzach:)

****************************************

Uszykowałam się z Liam'em i Niall'em i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu mojego chłopaka i pojechaliśmy do szpitala. Pod szpitalem byliśmy po 20 minutach. Weszliśmy do szpitala, pokierowaliśmy się do sali, w której leżał nasz przyjaciel. Kiedy weszliśmy do środka zauważyliśmy śpiącą Ashley opartą o krzesło. Podeszłam do niej i delikatnie ją szturchnęłam. Otworzyła oczy spoglądając na nas. Przywitała się z nami bladym uśmiechem i przytuliła każdego.

"Ashley"

Przymknęłam na chwilę oczy kiedy poczułam jak ktoś mnie lekko szturcha. Otworzyłam oczy i ujrzałam Victorię oraz Liam'a i Niall'a. Uśmiechnęłam się do nich delikatnie i przytuliłam ich. Cieszyłam się, że znowu przyjechali bo nie chciałam siedzieć sama. Rozmawialiśmy długi czas. Ja bez przerwy trzymałam Louis'a za rękę. Liam opowiedział mi o organizatorach koncertu na Wembley.
- Spokojnie, damy radę. - powiedział Louis.
- Tak, na pewno... Louis? - zapytałam i spojrzałam w jego stronę. - Kochanie, jak się czujesz? - zapytałam, a łzy szczęścia spłynęły mi po policzkach.
- Pójdę po lekarza. - powiedział Niall i wyszedł z sali.
- Wystarczająco się wyspałeś? - zażartował Liam.
- No wiesz. Postanowiłem już się obudzić abyście tyle nie tęsknili za mną. - zaśmiał się Louis. To był własnie mój Louis. Rozpromieniony, uśmiechnięty i cieszący się życiem. Przytuliłam się do niego, a on mnie objął przytulając. Do sali wszedł lekarz wraz z blondynem. Poprosił abyśmy wyszli z sali. Stanęliśmy na korytarzu i czekaliśmy. Po 20 minutach wyszedł lekarz. Reszta wróciła do Lou , a ja poszłam z lekarzem do jego gabinetu aby porozmawiać. Spytałam się o stan zdrowia mojego chłopaka i kiedy będzie mógł opuścić szpital. Dowiedziałam się tego czego chciałam i poszłam do sali, w której leżał Louis. Kiedy weszłam do środka ujrzałam tam oprócz Liam'a i Niall'a też Zayn'a, Harry'ego i Kasię. Usiadłam na moich poprzednim miejscu i chwyciłam Lou za rękę.
- Co powiedział lekarz? Kiedy będę mógł opuścić szpital? - zapytał Louis.
- Twój stan zdrowia jest poprawny. Wszystko już będzie dobrze, ale chcą Cię zostawić na obserwacji do jutra. - powiedziałam.
- To dobrze bo dłużej to chyba tu nie wytrzymam. - odparł Louis. Siedzieliśmy przy nim do wieczora. Pewna, że jutro go zobaczę dałam się namówić aby jechać z resztą do domu. Pocałowałam go na pożegnanie i poszliśmy do samochodu, a następnie pojechaliśmy do domu. W domu u chłopaków gdzie zdążyłam zamieszkać na dobre umyłam się i od razu położyłam do łóżka spać. Następnego dnia gdy się obudziłam o 10:30 to poszłam do łazienki przygotować się do kolejnego dnia. Następnie zeszłam na dół do kuchni aby zjeść śniadanie. Zastałam w niej Niall'a. Siedział jakiś przybity i wpatrywał się w blat stołu.
- Hej. Coś się stało? - zapytałam siadając obok niego.
- Hej. Nie, wszystko gra. - odparł niezbyt przekonująco.
- Przecież widzę, że mnie nie oszukasz. - powiedziałam.

"Niall"

- Nie dasz mi spokoju, prawda? - zapytałam spoglądając na nią.
- Nie. - odparł uśmiechając się.
- No dobra. Chyba się zakochałem. - powiedziałem na jednym wdechu.
- No to świetnie. Nie rozumiem twojego przygnębienia. - powiedziała uważnie mnie obserwując.
- Tylko, że ta dziewczyna ma już chłopaka. - odparłem, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Przykro mi, ale na pewno jeszcze kogoś znajdziesz.- przytuliła mnie. - A znam ją? - zapytała. Nie mogłem powiedzieć prawdy więc skłamałem.
- Nie. - krótko i zwięźle. Dała mi spokój. Wstała i zaczęła sobie robić śniadanie. Nikt z moich przyjaciół nie mógł się dowiedzieć o kogo mi chodzi,a tym bardziej sama zainteresowana nie mogła tego wiedzieć. Nie chcę jej namieszać w życiu, a zwłaszcza w związku. Postaram się o niej zapomnieć i znaleźć i inną. Ashley zrobiła sobie śniadanie i mi również za co byłem jej wdzięczny. Po chwili dołączyła do nas reszta. Każdy zrobił sobie co chciał. Po śniadaniu wszyscy poszli do salonu, a ja pochowałem wszystkie naczynia do zmywarki i dołączyłem do moich przyjaciół. Nagle zadzwonił Ashley telefon. Szybko odebrała.
- Hej kochanie... Tak... Dobrze, że ma sprawy... Okay, to przyjedziemy... Ja ciebie też... papa. - rozłączyła się.
- Dzwonił Lou, możemy po niego przyjechać tak za półgodziny. Zayn, pojedziesz ze mną po niego? - zapytała mulata.
- Jasne, nie ma sprawy. - odparł.
- A wy weźcie tu trochę po ogarniajcie i przygotujcie jakiś obiad powitalny. - dodała Ashley.
- Dobra, wszystkim się zajmiemy. - powiedziała Victoria uśmiechając się do przyjaciółki. Ona ma taki piękny uśmiech. - pomyślałem, ale za chwilę się skarciłem w głowie Ej, stary. ogarnij się. Miałeś o niej zapomnieć. My się zabraliśmy do roboty, a Ashley po 20 minutach pojechała z Malikiem po Louis'a.

"Louis"

Cieszyłem się, że mogę wyjść ze szpitala tak szybko. Zdałem sobie w tym momencie sprawę, że urlop niestety nam się nie udał. W tym momencie do sali weszła Ashley z Zayn'em. Przywitałem się z nimi i wyszliśmy z sali. Lekarz poprosił Ashley o chwilę rozmowy, a ja poszedłem po wypis. Następnie z moim przyjacielem usiedliśmy na krzesłach na korytarzu i czekaliśmy na moją dziewczynę. Wróciła po 15 minutach od razu mówiąc co powiedział jej lekarz.
- Powiedział, że musisz odpoczywać i się nie przemęczać.
- W takim razie będziesz musiała się mną zająć. - powiedziałem uśmiechając się do niej zadziornie na co ona odwzajemniła uśmiechając się.
- No chyba nie będę miała innego wyjścia. - odparła i pocałowała mnie w usta. Objąłem ją i we trójkę pokierowaliśmy się w stronę wyjścia ze szpitala. Następnie wsiedliśmy do samochodu mojego przyjaciela. Odjechaliśmy z pod szpitala kierując się do naszego domu. Na miejscu byliśmy po 20 minutach. Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy się do środka. Od razu poszedłem do salonu, w którym nikogo nie było. W kuchni również nie zastałem nikogo. Zapytałem Ashley gdzie jest reszta, a ona pokierowała się do jadalni. Poszedłem za nią i Zayn'em, a tam? Na oknie widniała gruba wstęga z napisem "Louis, witaj w domu". Stół ładnie uszykowany, a na nim stał obiad. Naokoło niego stali moi przyjaciele z kieliszkami szampana w rękach. Harry przekazał kieliszek Zayn'owi, a Ashley wzięła dwa i jeden podała mi. Wznieśli toast za mój powrót do domu i usiedliśmy przy stole.
- Mamy nadzieję, ze będzie ci smakował powitalny obiad. - powiedział Niall.
- Na pewno nie będzie inaczej. - uśmiechnąłem się. - Dziękuje wam, że jesteście przy mnie i mnie wspieracie. - dodałem. Zaczęliśmy jeść obiad przygotowany przez moich wspaniałych przyjaciół.

"Kasia"

Widziałam, że Louis był szczęśliwi. Kiedy zjadł obiad pochwalił bo bardzo mu smakowało. Po obiedzie Niall i Harry posprzątali, a my przeszliśmy do salonu. Po 10 minutach dołączył do nas Niall i Harry. Wstałam aby Harry usiadł, a ja usiadłam mu na kolanach. Chłopcy zaczęli rozmawiać na temat koncertu na Wembley. Louis powiedział, że do tego czasu na pewno będzie już czuł się lepiej. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć, a po chwili wszedł z dwoma policjantami.
- Pan Louis Tomlinson? - zapytał jeden z nich.
- To ja. - powiedział Lou wstając.
- Możemy porozmawiać? - zapytał drugi.
- Zapraszam do kuchni. - powiedział Louis i poszli we trójkę. Siedzieliśmy czekając na to co się potoczy dalej. Po półgodzinie policjanci wyszli z domu, a Louis wrócił do nas. Usiadł obok Ashley i powiedział co chcieli. Ogólnie to miał powiedzieć co się wydarzyło wtedy w lesie. Później poinformowali go kiedy będzie rozprawa i, że ma się wstawić na niej wraz z Ashley. No, a gdy poszli on przyszedł do nas. Rozmawialiśmy do 18:00 i wtedy każdy rozszedł się do swoich pokoi. Chłopcy oczywiście również mi zrobili pokój tak jak wcześniej Tori czy Ash. Weszłam do pokoju, wzięłam laptopa do ręki i usiadłam z nim na łóżku. Położyłam go na kolana i zaczęłam przeglądać różne strony w sieci. Później w tle puściłam muzykę i zalogowałam się na twittera. Przeglądałam tweety. Było pełno od fanek chłopaków z prośbą obserwacji ich lub odpisania. Odpisałam tylu ilu mogłam i się wylogowałam. Wyłączyłam muzykę i w tym momencie otrzymałam połączenie od rodziców na skype'ie ponieważ miałam go włączonego. Odebrałam połączenie. Zaczęłam z nimi rozmawiać. Rozmawiałam z nimi jakąś godzinę. Powiedziałam im o Harry'm. Stwierdzili, ze muszę przyjechać z nim do Polski, aby mogli go poznać. Zapewniłam ich, że na pewno go poznają. Pożegnałam się z nimi rozłączając się. Odłożyłam laptopa na biurku i wtedy w moim pokoju pojawił się mój kochany loczek. Podszedł do mnie obejmując w talii.
- Przyszedłem, aby zawołać cię na kolację. - powiedział patrząc mi w oczy.
- To chodźmy. - powiedziałam idąc z nim za rękę do kuchni. Reszta już tam była.

"Louis"

Minęły kolejne dni, a ja czułem się o wiele lepiej. Nadszedł dzień, w którym z Ashley musieliśmy jechać do sądu na rozprawę. Wstałem rano, poszedłem do łazienki przygotować się do kolejnego dnia i zszedłem na dół do kuchni. Uszykowałem sobie śniadanie i usiadłem przy stole. Zjadłem, a następnie przeszedłem do salonu. Po półgodzinie do pomieszczenia, w którym siedziałem zjawiła się Ashley. Przywitała się ze mną całusem w usta i usiadła obok mnie. Spojrzałem jej w oczy i zauważyłem w nich lekkie obawy.
- Denerwujesz się? - zapytałem chwytając ją za rękę.
- Trochę, a ty? - odparła opierając się o moje ramię. Objąłem ją przytulając do siebie.
- Również, ale się nie martw. Wszystko będzie dobrze. - powiedziałem. Siedzieliśmy w ciszy wtuleni w siebie. Nic nam więcej nie trzeba było. Ważne, ze mieliśmy siebie nawzajem. Po jakimś czasie zjawili się chłopcy oraz Kasia i Victoria. Kilka dni wcześniej z chłopakami zaproponowaliśmy dziewczynom aby zamieszkały razem z nami. W końcu i tak większość czasu przebywały u nas. Zgodziły się bez chwili wahania. Victoria ucieszyła się na tą propozycję bo jej tata znowu musiał gdzieś wyjechać więc wraz z Kasią nie musiały same siedzieć w wielkim domu. Rozmawialiśmy kiedy przyszedł czas abym wraz z Ashley uszykowali się i ruszyli do sądu. Ashley poszła do siebie, a ja do siebie. Ubrałem się w czarne dżinsy, białe conversy i białą koszulę, a włosy ułożyłem w artystyczny nie ład. Wyszedłem na korytarz i zszedłem na dół. Po chwili przyszła Ashley. Była ubrana w czarną spódniczkę, białą bluzkę i czarne szpilki. Włosy miała puszczone luźno, a przez ramię miała przewieszoną małą czarną torebeczkę. Podeszła do mnie, a ja objąłem ją w pasie. Poinformowałem resztę, że wychodzimy na co usłyszałem "Powodzenia" i wyszliśmy. Otworzyłem najpierw drzwi mojej dziewczynie pomagając wsiąść. Następnie zamknąłem je, okrążyłem samochód i wsiadłem na miejscu dla kierowcy. Odpaliłem samochód i ruszyłem w stronę sądu. Na miejscu byliśmy po jakiś 25 minutach. Oczywiście przed budynkiem sądu było pełno paparazzich. Ominąłem ich z Ashley bez słowa i weszliśmy do środka kierując się pod salę, w której miała odbyć się rozprawa. Usiedliśmy na ławce i czekaliśmy. Zastanawiałem się nad tym kim w ogóle jest ten chłopak i dlaczego nas zaatakował w tym lesie. Po chwili do sądu policja przyprowadziła tego oskarżonego chłopaka wprowadzając na salę. Rozprawa się rozpoczęła, a my czekaliśmy kiedy zostaniemy wezwani na salę jako świadkowie. Pierwszego wezwali mnie. Wszedłem do środka i stanąłem przed sądem.
- Niech się pan przedstawi. - powiedział sędzia.
- Nazywam się Louis Tomlinson. mam 20 lat i jestem piosenkarzem w zespole One Direction. - powiedziałem.
- Dziękuje. Informuję pana o mówieniu prawdy. Za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna. Zrozumiał pan? - ponownie odezwał się sędzia.
- Zrozumiałem i przyrzekam mówić prawdę.
- Zna pan oskarżonego?
- Nie. Pierwszy raz widziałem go tego dnia gdy zaatakował mnie i moją dziewczynę.
- W takim razie niech pan opowie wszystko o zdarzeniu.
- Postanowiłem z Ashley, czyli moją dziewczyną, że pójdziemy na spacer. Ponieważ byliśmy na urlopie w lesie na polanie z przyjaciółmi to poszliśmy we dwójkę w głąb lasu. Doszliśmy do drugiej, trochę mniejszej polany. Usiadłem na trawie, a Ashley usiadła obok mnie. Zaczęliśmy się całować kiedy usłyszeliśmy szelest w głębi lasu. Rozglądnęliśmy się nikogo nie widząc gdy wybiegł oskarżony z nożem. Odepchnął Ashley, a mnie uderzył w twarz i przyłożył mi nóż do gardła. Ashley zaczęła krzyczeć, a on mnie wtedy zranił w szyję. Krew zaczęła mi lecieć po szyi, czułem to. Ashley podbiegła do mnie zapłakana. Zacząłem opadać z sił. Oskarżony złapał moja dziewczynę odciągając ode mnie. Po chwili przybyli moi przyjaciele, którzy pewnie usłyszeli krzyki Ashley. Zayn złapał napastnika, a Ashley i Harry podbiegli do mnie. Harry próbował zatamować krew, a ja słabłem z każdą chwilą. Mój kolejny przyjaciel zadzwonił po pogotowie, które przyjechało po chwili. W tym momencie straciłem przytomność. Obudziłem się po miesięcznej śpiączce. - powiedziałem.
- Dziękuje. Panie mecenasie są pytania? - zapytał sąd obrońce.
- Nie, dziękuje. - powiedział obrońca.
- A pan, panie prokuratorze?
- Ja również nie mam pytań. - powiedział prokurator.
- Może pan usiąść. - usiadłem, a do sali poproszona została Ashley. Stanęła tam gdzie ja przed chwilą i zaczęła odpowiadać na pytania sądu. Kiedy opowiadała tamto zdarzenie się rozpłakała. Skończyła opowiadać i mogła usiąść. Usiadła obok mnie, a ja ją przytuliłem. Kolejnym świadkiem była Eleonor? Zdziwiła mnie jej obecność na rozprawie. Zastanawiacie się pewnie kim ona jest. Byliśmy kiedyś razem. Jednak był to krótki związek i bardzo przez nią wycierpiałem. Nie widziałem ją dobre dwa lata, a teraz nagle pojawia się na rozprawie. Okazało się, ze jest dziewczyną tego chłopaka, który mnie zaatakował. Po niej było jeszcze dwóch świadków i wyszły nowe fakty. Jedna z dziewczyn zeznała, że słyszała jak to właśnie Eleonor namawiała chłopaka do zaatakowania mnie. Sąd zwrócił się do niej lecz ona milczała. Kiedy zapytał o to wszystko chłopaka ten przyznał się. Powiedział, ze zrobił to wszystko za namową swojej dziewczyny, ale tego żałuje. Wtedy Eleonor powiedziała wszystko. Okazało się, że była zazdrosna o Ashley. Stwierdziła, że skoro ona nie mogła być ze mną to nikt nie będzie. Ją policja zatrzymała, a jeśli chodzi o chłopaka to sędziowie poszli się naradzić. Podczas przerwy powiedziałem Ashley kim jest Eleonor. Następnie wezwano nas z powrotem na salę.

----------------------------------------------------------
No i skończony 21 rozdział:) Widzicie? Obiecałam i dotrzymałam słowa:)
Podobał się rozdział? Proszę o komentarze.

Wielkie podziękowania dla wszystkich za życzenia urodzinowe:**
Urodzinki mi się bardzo udały i to wszystko dzięki mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście wam moim czytelnikom:)

W następnym rozdziale: Wyrok. Jaki będzie? Niall bardzo nerwowo zareaguje i wybiegnie do ogrodu, wyjdzie za nim Victoria. Czego się dowie od blondyna? Tori będzie chciała z pomocą przyjaciół zorganizować przyjęcie niespodziankę dla Liam'a z okazji urodzin. Victoria pojedzie załatwić prezent dla swojego chłopaka. Co to będzie? Wszystko w następnym rozdziale:)

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 20

No moi drodzy już 20 rozdział. Cieszę się, że od początku jesteście ze mną i czytacie moje opowiadanie. Mam dla was taką jakby niespodziankę. Za każdym razem pod rozdziałem piszecie kiedy kolejny. Dzisiaj dam wam odpowiedź kiedy dodam 21 rozdział. Otóż już jutro albo po jutrze. W poniedziałek mam urodziny i postanowiłam, że to będzie taka mała niespodzianka ode mnie. Mam nadzieję, że wy się zrewanżujecie i po prostu dodacie dużo komentarzy pełnych pozytywnych opinii jak do tej pory. Zapraszam do czytania:)

********************************************

Pomyliłam się. Spojrzał się na mnie i przysunął się do mnie. Nie przeszkadzało mi to. Zaczął mnie całować, a ja odwzajemniałam pocałunki. Jego ręka powędrowała pod moją bluzkę i chciał ją ściągnąć. Powstrzymałam go. Wtedy mnie mocno złapał i zaczął się do mnie dobierać. Z trudem uwolniłam się z jego uścisku, wyszłam z namiotu i na śpiworze położyłam się koło ogniska, które jedynie się lekko tliło dając słabe ciepło. Łzy zaczęły spływać mi po policzku. Był pijany, ale to go nie usprawiedliwiało - w końcu mógł tyle nie pić. W końcu zasnęłam skulona. Rano obudził mnie wystraszony Niall.
- Hej. Tori, czemu tu spałaś? - zapytał klęcząc obok mnie. Podniosłam się wtulając w niego. - Jejku, jak ty zmarzłaś. Mogłaś mnie obudzić. - powiedział przytulając mnie. Później kazał mi usiąść przy ognisku. Rozpalił je, później okrył mnie swoją bluzą i poszedł zrobić mi ciepłą herbatę. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela. Wrócił z kubkiem pełnym ciepłej cieczy i mi podał, a następnie usiadł obok mnie. Miał lekkiego kaca po poprzednim wieczorze więc napił się wody z butelki. Po chwili do nas dosiadła się Ashley, Kasia oraz Louis. Później przyszedł jeszcze Harry i Zayn. Spał tylko Liam.
- Co tu robi śpiwór? - zapytał loczek wskazując na mój śpiwór za mną i Niall'em.
- Victoria tu spała przez całą noc i strasznie zmarzła, ale nie chce mi powiedzieć dlaczego. - powiedział Niall patrząc na mnie.
- Torii... co się stało? - zapytała Ashley.
- Nic. - powiedziałam wymijająco. Wtedy z namiotu wyszedł Liam. Poszedł najpierw po butelkę wody i wypił ją jednym ciurkiem. Następnie przyszedł do nas. Rzucił do wszystkich krótkie 'cześć', a ze mną chciał się przywitać całusem w policzek. Ja jednak odsunęłam się uniemożliwiając mu wykonanie zamierzanej czynności. Wstałam i z bluzą Niall'a na plecach poszłam do namiotu. Przebrałam się i uszykowałam do kolejnego dnia. Wróciłam do nich. Liam chciał się odezwać, ale go minęłam. Oddałam blondynowi bluzę i poszłam na pomost. Usiadłam na samym końcu, podkuliłam nogi patrząc w dal. Po moich policzkach samoczynnie spłynęły łzy. Zabolało mnie to wczorajsze jego zachowanie. Nigdy się nie upijał, a wczoraj to zdecydowanie przesadził. Nagle usłyszałam czyjeś kroki.
- Nie chcę z nikim rozmawiać. - powiedziałam ocierając szybko policzki.
- Chcę wiedzieć dlaczego tak zareagowałaś. - powiedział podchodząc do mnie bliżej.
- A jak miałam się zachować? - zapytałam patrząc na niego ze łzami w oczach.
- Ale co ja takiego zrobiłem? Nic nie pamiętam. - powiedział siadając obok mnie.
- Nie dziwię się, trzeba było wypić jeszcze więcej. - powiedziałam trochę wściekła.
- Przepraszam, ale możesz mi powiedzieć dlaczego tak mnie teraz traktujesz? - zapytał.
- Chciałeś się ze mną przespać. Dobierałeś się do mnie i trzymałeś na siłę, rozumiesz? Ledwo udało mi się uwolnić z twojego ścisku. Wzięłam śpiwór i spałam na zewnątrz obok ogniska. Zmarzłam strasznie. - powiedziała, a po policzkach spłynęły mi łzy.
- Przepraszam Cię. Byłem pijany, na trzeźwo na pewno bym czegoś takiego nie zrobił. Uwierz mi. - powiedział i otarł mi łzy.
- Tego może nie, ale zdradzić to potrafiłeś na trzeźwo. - odparłam. Nie wiem czemu to powiedziałam. Ujrzałam łzy w jego oczach. Wstałam i pobiegłam przed siebie. Po drodze minęłam resztę, która siedziała przy ognisku i rozmawiała. Byłam cała zapłakana, ale się nie zatrzymałam tylko biegłam dalej w głąb lasu. Po chwili ktoś mnie dogonił i złapał za rękę. Odwróciłam się i ujrzałam Niall'a. Przytulił mnie, a ja się rozpłakałam jeszcze bardziej. Staliśmy tak jakieś 20 minut w ciszy. Uspokoiłam się i wtedy spojrzałam na niego.
- Co się stało? - zapytał zmartwiony. Powiedziałam mu dlaczego spałam na dworze i opowiedziałam mi moja rozmowę z Liam'em. Ponownie poleciały mi łzy, a Niall mnie przytulił. Poczułam, ze mam w nim oparcie. Uspokoiłam się, wytarłam oczy doprowadzając twarz do normalnego wyglądu. Zaczęliśmy wracać. Niall próbował mnie rozśmieszyć co mu wyszło. Poprawił mi humor. Gdy doszliśmy do ogniska przy, którym była reszta byliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha, ale nie na długo. Podszedł do nas mój chłopak.
- Ja wiem co ty kombinujesz. Przejrzałem Cię. Chcesz zabrać mi Tori. - powiedział do blondyna.
- Chyba sobie żartujesz. - powiedział Niall.
- Wcale, że nie. Widzę jak na nią patrzysz. - powiedział wściekły.
- Liam, przestań. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - powiedziałam.
- Nie wtrącaj się. - odepchnął mnie. Gdyby mnie Harry nie złapał upadłabym na ziemię.
- Co ty sobie ubzdurałeś? - zapytał Niall.
- Widzę, że się w niej zakochałeś. Nie pozwolę Ci jej mi odebrać! - krzyknął Liam i popchnął Niall'a. Zaczęła się bójka. Podeszłam do nich bo chciałam ich rozdzielić. Kiedy ich odsuwałam wraz z Lou to Liam mnie uderzył w twarz. Dziewczyny od razu do mnie podeszły z Harry'm, a Zayn i Louis rozdzielili chłopaków.
- Victoria, ty krwawisz. - powiedziała Kasia. Usiadłam na ławeczce, która była koło ogniska. Niall pobiegł po apteczkę. Liam się uspokoił i wszyscy usiedli obok mnie. Blondyn wrócił z apteczką. Wyciągnął z niej wodę utlenioną i płatki kosmetyczne. Zmoczył jeden i przyłożył mi do skroni, z której leciała krew.
- Aaa. - syknęłam.
- Przepraszam. - powiedział Niall patrząc na mnie.
- Nic się nie stało. To nie twoja wina. - powiedziałam. Odkaził tamując krew i przykleił mi plaster. Schował wszystko do apteczki i odłożył ją na bok.
- Dziękuje. - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek. Spojrzałam na Liam'a, z resztą tak jak cała reszta. Chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłam.
- Nie mów nic. Przykro mi to mówić, ale nie wykorzystałeś drugiej szansy, którą ci dałam. Możemy zostać jedynie przyjaciółmi.
- Proszę, nie. - powiedział i klęknął przede mną.
- Niestety, boli mnie to... - nie dokończyłam bo wpił się w moje usta swoimi. Odpłynęłam. "Dlaczego on tak na mnie działa?" - pomyślałam.
- Kocham Cię. - wyszeptał. - Ostatnia szansa. - dodał.
- Musze to przemyśleć. - powiedziałam, wstałam i poszłam nad jezioro. Usiadłam nad brzegiem gdy nagle usłyszałam śpiew. Był to głos, który tak bardzo kochałam i nie chciałam stracić jego właściciela <uśmiech>. Odwróciłam się, a on już stał bardzo blisko mnie. Wstałam, a on wyszeptał słowa patrząc mi w oczy:

Moje serce wariuje gdy jestem blisko Ciebie,
Jest szczęśliwe gdy się uśmiechasz,
Mięknie gdy twoje usta dotykają moich. 
Wszystko dlatego bo Kocham Cię do szaleństwa
i nie chcę Cię stracić.

Dotknął mojego policzka i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Odwzajemniłam go. Znowu przeszło wszystko: cały żal, złość i smutek. Natomiast na sercu poczułam przyjemne ciepło i czułam się bezpieczna przy nim. Usiedliśmy na trawie. Oparłam głowę o jego ramię. Wpatrywaliśmy się w dal.
- Dlaczego mam taka wielką słabość do Ciebie? Nie potrafię bez Ciebie żyć. - powiedziałam uśmiechając się.
- Może dlatego, że mnie kochasz tak jak ja Ciebie. No, ale chyba o to chodzi w prawdziwej miłości. - powiedział i pocałował mnie w czoło. Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas. Oczywiście wróciłam do Liam'a przez co znowu obdarował mnie pocałunkiem. Przepraszał mnie jeszcze kilka razy i zapewniał, że już mnie nie skrzywdzi. Wróciliśmy do reszty. Liam przeprosił wszystkich, a zwłaszcza Niall'a. Irlandczyk oczywiście mu wybaczył; w końcu są przyjaciółmi. Siedzieliśmy przy zgaszonym ognisku i rozmawialiśmy. W końcu przyszła pora obiadowa. Z dziewczynami poszłam do namiotu gdzie było jedzenie aby coś przyrządzić. Nie chciałyśmy znowu jeść coś zamówionego. Ustaliłyśmy za propozycją Kasi, ze zrobimy Polski obiad: ziemniaki, kotlet schabowy i surówka. Każda zabrała się za coś i po godzinie obiad był gotowy. Zawołałyśmy chłopaków, a gdy przyszli to każdemu wręczyłyśmy talerz z posiłkiem i sztućcami. Usiedliśmy na kocach, które chłopcy wcześniej rozłożyli na trawie. Jedliśmy w ciszy. Po obiedzie chłopcy powiedzieli, że pozmywają więc im odstąpiłyśmy tą czynność. Gdy skończyli to wrócili do nas.
- Niall, mam prośbę. - zwróciłam się do blondyna.
- Słucham Cię. - odezwał się patrząc na mnie. 
- Moglibyśmy razem pograć na gitarze? Może na pomoście? W ciszy od reszty tych kochanych wariatów. - powiedziałam.
- Nie ma sprawy, możemy iść. - powiedział uśmiechając się.
- Ej... nie jesteśmy wariatami. - powiedział Harry.
- Jesteście, ale kochanymi. - uśmiechnęłam się. Wstałam i wraz z Niall'em poszłam po gitarę, a następnie udaliśmy się na pomost. Nastroiliśmy gitary i zaczęliśmy grać. Po godzinie zrobiliśmy przerwę zaczynając rozmawiać. Trochę też się powygłupialiśmy gdy wpadłam na pomysł. Zaproponowałam chłopakowi abyśmy napisali wspólnie piosenkę. Melodia oczywiście miała być grana na gitarach. Zaczęliśmy najpierw układać tekst, a później zabraliśmy się za komponowanie melodii. Około 20:00 piosenka była skończona. Postanowiliśmy ją zagrać i zaśpiewać. Po tym wzięliśmy gitary i poszliśmy do namiotu odłożyć je. Koło namiotów przy ognisku, które ktoś rozpalił siedział Liam, Harry i Kasia oraz Zayn. Usiadłam koło Liam'a, a Niall usiadł obok mnie. Dowiedziałam się, że Ashley i Louis poszli na spacer. Nagle usłyszeliśmy krzyki...

"Ashley"


Z Lou postanowiliśmy iść się przejść po lesie. Było lato więc słońce zachodziło dopiero około 21:00. Była gdzieś tak 19:30 gdy poinformowaliśmy resztę, że idziemy na spacer i ruszyliśmy. Trzymając się za ręce ruszyliśmy w głąb lasu. Co chwilę uśmiechaliśmy do siebie. Louis skradał mi co jakiś czas całusa. Doszliśmy na mniejszą polanę od tej na, której rozbiliśmy się z namiotami. Louis usiadła na trawie, a ja usiadłam obok niego kładąc swoje nagi na jego. Spojrzeliśmy sobie w oczy, a po chwili nasze usta złączyły się w czułym pocałunek. Całowaliśmy się dłuższy czas kiedy nagle usłyszałam szelest w głębi lasu.
- Słyszałeś to? - zapytałam gdy odsunęłam się od chłopaka.
- Tak, ale co to? - również zapytał. Rozejrzeliśmy się do koła gdy wybiegł jakiś chłopak zza krzaków. Miał nóż w ręku. Odepchnął mnie, a potem uderzył Lou w twarz i przyłożył mu nóż do szyi. Jedyną rzeczą, którą dałam radę zrobić w tamtym momencie to krzyk. Pewnie nasi przyjaciele usłyszeli. Wtedy ten chłopak zranił Louis'a nożem w szyję. Rozpłakałam się i podbiegłam do mojego chłopaka. Tamten szatyn podszedł do mnie odciągając od mojego chłopaka. Widziałam, że krew spływa po jego szyi. Zaczęłam się szarpać z objęć obcego chłopaka, a po policzkach spływały mi łzy. W końcu chłopak zwolnił swój uściska. Okazało się, że obezwładnił go Zayn zabierając mu nóż. Podbiegłam do Louis'a.
- Dzwońcie po pogotowie bo się wykrwawi. - krzyknęłam klękając koło chłopaka. Harry podszedł próbując zatamować krew. Louis opadł całkowicie z sił przymykając oczy. Trzymałam go za rękę powtarzając aby nie zamykał oczu. Zayn trzymał chłopaka, Niall zadzwonił po pogotowie, a Liam na  policję, a dziewczyny próbowały mnie uspokoić. Kiedy przyjechało pogotowie Louis stracił przytomność. Ratownicy się nim zajęli zabierając do karetki. Wsiadłam z nimi i pojechaliśmy.

"Victoria"

Szok. Nie spodziewałabym się, ze coś takiego nas spotka. Byłam roztrzęsiona gdy widziałam krwawiącego Louis'a i zapłakaną Ashley. Karetka odjechała, a my czekaliśmy na policję, która po chwili przyjechała. Zayn przekazał chłopaka policji i powiedział to co jedynie wszyscy wiedzieliśmy. Policjanci obiecali, że się, a także poinformowali, że będą musieli porozmawiać z Ashley i Lou. Odjechali, a my szybko wróciliśmy do naszych namiotów. Spakowaliśmy wszystko włącznie ze złożonymi namiotami. Wsiedliśmy do samochodów i pojechaliśmy od razu do szpitala gdzie zabrali Louis'a, a wraz z nim Ashley. Dość szybko znaleźliśmy się pod szpitalem. Od razu biegiem udaliśmy się do recepcji, a potem pod salę, którą wskazała nam pielęgniarka. Zauważyliśmy siedzącą na krześle Ashley. Kiedy podeszliśmy do niej momentalnie ją przytuliłam. Drugi raz to przechodzi i jest mi strasznie jej żal. Dlaczego. to akurat ją musiało spotkać? - zastanawiałam się. Wtuliła się we mnie jak małe dziecko. Płakała i cała była roztrzęsiona, ale nie dziwiłam się jej. Kiedy trochę się uspokoiła to powiedziała, że naszego kochanego śmieszka zabrali na salę operacyjną. Zayn usiadł obok Ashley i ja przytulił. Też byłam roztrzęsiona więc mnie przytulił Liam, a Kasię Harry. Niall chodził nerwowy w tą i z powrotem po korytarzu kiedy z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Blondyn podszedł do niego. Wypytywał się coś naszego przyjaciela, a potem coś mu tłumaczył. Irlandczyk pożegnał się z lekarzem i wrócił do nas.
- No i co powiedział? - zapytała Ashley stając na przeciwko blondyna.
- Louis jest w ciężkim stanie. Stracił dużo krwi. Robili co mogli, ale niestety po operacji zapadł w śpiączkę. - powiedział i przytulił blondynkę, która znowu się rozpłakała. Nie mogłam w to uwierzyć. Ciągle zadawałam sobie pytanie dlaczego to właśnie nas spotkało. Po jakiś 10 minutach przewieźli nieprzytomnego Louis'a do sali. Pierwsza do sali weszła Ashley, a my za nią. Usiadła przy swoim ukochanym, chwyciła go za rękę i patrzyła na niego. Po jej policzkach spływały słone łzy. Gdy widziałam ten widok mi również łzy zaczęły spływać po policzkach tak jak Kasi. Chłopcy nie płakali bo próbowali być dla nas oparciem, ale widziałam, że też są tym przygnębieni i załamani.

Minął miesiąc.
Co dziennie chodziliśmy do szpitala. Ashley siedziała przy swoim chłopaku praktycznie bez przerwy . Nie chciała do zostawiać jednak kilka razy ją namówiliśmy aby pojechała z nami się wyspać. Przez ten czas Louis był cały czas w śpiączce. Jedyną dobrą rzeczą było to, że jego stan się poprawił i to o wiele. Siedzieliśmy przez całe dnie u chłopaków w domu gdy nie byliśmy w szpitalu. Każdy z nas był przybity tą całą sytuacją. Jednego dnia Ashley też była na komisariacie aby złożyć zeznania. Był z nią Harry i Kasia aby wspierać. Chłopaka oskarżyli o wtargnięcie na życie Louis'a i w tamtym momencie czekał na rozprawę i wyrok. Termin rozprawy został ustalony na ostatni wtorek sierpnia. Mój tata wrócił wcześniej, a kiedy dowiedział się co się stało to tylko nam współczuł, a zwłaszcza Ashley. Chłopcy, a raczej Simon odwołał wszystko co mieli zaplanowane. Nie chcieli nic robić jako zespół bez Louis'a. W końcu był to ich przyjaciel. 
Właśnie szykowałam się z Li i Nialler'em aby jechać do szpitala kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Liam poszedł je otworzyć, a w nich stanął Simon. Wpuścił do do środka i razem przeszliśmy do salonu. Usiedliśmy i zaczął mówić dlaczego przyszedł.
- Mamy problem. Jeśli Louis się nie wybudzi do końca września to będziecie musieli we czwórkę wystąpić podczas koncertu na Wembley dla fanów. - powiedział.
- Kto tak powiedział? - zapytał lekko zdenerwowany Niall.
- Organizatorzy tego koncertu. Stwierdzili, że nie będą przekładać terminu koncertu bo bilety zostały sprzedane. - powiedział mężczyzna.
- Oni są nienormalni. Nie możemy zagrać we czwórkę. Nasz przyjaciel jest w śpiączce, a oni myślą tylko o sobie. Nasi fani zrozumieją zwłaszcza, że i tak już nas wspierają. - powiedział wkurzony Liam.
- Jeśli im się to nie podoba to zorganizujemy ten koncert gdzie indziej i później. - dodał Harry.
- Spokojnie, rozumiem was. Postaram się jeszcze to jakoś załatwić. A jeśli to nie dam to wtedy pomyślimy co z tym zrobić. Teraz już muszę iść, trzymajcie się. - powiedział Simon i poszedł do wyjścia. Zayn go odprowadził i wrócił do nas. Chłopacy byli wkurzeni tą wiadomością, ale im się nie dziwiłam.

-------------------------------------------------------
20 rozdział za nami. Za wszystkie błędy od razu przepraszam. Podobał się rozdział? Jak obiecałam przed rozdziałem jutro dodam jeszcze jeden, a najpóźniej w poniedziałek:)

W następnym rozdziale: Louis się wybudzi, ale co będzie dalej? Kiedy wróci do domu? Niall'a będzie coś trapić. Przyjaciele Lou przygotują coś dla niego jak wróci do domu. Louis i Ashley będą musieli iść do sądu na rozprawę. Jak ona przebiegnie?

A teraz nie związane z opowiadanie. Zbliżają się święta. Jak wasze przygotowania? Pomagacie w domu? A jak wam idzie ze szkołą? Ja muszę się wam pochwalić, ze nie jest źle. W ogóle już od przyjaciółki wczoraj dostałam prezent na poniedziałkowe urodziny (płyta One Direction - Up All Night). Bardzo jej dziękuje i jestem bardzo szczęśliwa. 
A jeśli chodzi o 1D. Co sądzicie o tej sprawie z Harry'm i Taylor? Słyszałam, że fani chłopaków oddali bilety na ich koncert i to spora ilość, a także duża ilość go unfollow na twitterze. Moim zdaniem to lekka przesada. W końcu on też ma prawo być szczęśliwy z kim chce. Po za tym lubię Taylor i nie mam nic do niej. Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat, ale oczywiście nie zapomnijcie również napisać opinii o rozdziale. Całusy i do usłyszenia przy okazji następnego rozdziału:)

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 19

"Victoria"

Cieszyłam się, że Kasi również się ułożyło. Harry to fajny chłopak i super przyjaciel Po za tym zauważyłam, ze się zmienił. Na pewno jej nie skrzywdzi bo widać, ze ją bardzo kocha; z resztą ona go też. Zauważyłam, że kiedy usiedliśmy to Liam się na mnie spojrzał. Gdy ja na niego spojrzałam uśmiechnął se do mnie, a ja odwzajemniłam ten uśmiech. Wiedziałam, że w tym momencie pomyślał sobie o nas. Ja też o tym pomyślałam i szczerze? Zaczynałam tęsknić za nim, za jego bliskością, jego pocałunkami i silnymi ramionami. Po chwili wyłączyłam się całkowicie z ich rozmowy. Po prostu zaczęłam się zastanawiać czy nie zaproponować mu powrotu. W końcu Liam teraz czekał tylko na mój ruch. Jednym słowem wszystko zależało ode mnie. Powróciłam do rzeczywistości. Spojrzałam na niego, a kiedy on spojrzał na mnie to wzrokiem pokazałam aby poszedł za mną. Wstaliśmy jednocześnie i poszliśmy do mojego pokoju. gdy weszłam do środka to odwróciłam się do niego. Zamknął drzwi za sobą i stanął na przeciwko mnie w kilkunastu centymetrowej odległości.
- Kocham Cię, wiesz z resztą o tym dobrze. Tylko nie jestem pewna czy ty nadal czujesz do mnie to samo. - powiedziałam spuszczając głowę. Podszedł jeszcze bliżej i podniósł moją głowę za podbródek abym spojrzała mu w oczy.
- Kocham Cię do szaleństwa i tęsknię za Tobą... za nami. - powiedział patrząc mi w oczy. Uśmiechnęłam się delikatnie, a on odwzajemnił ten gest chociaż widziałam lekki smutek w jego oczach.
- Też się stęskniłam, dlatego chciałabym abyś wrócili do siebie. - powiedziałam.  
- Na prawdę? - zapytał nie wierząc.
- Tak. - powiedziałam. Podniósł mnie do góry i okręcił wokół własnej osi.
- Haha, postaw mnie wariacie. - zaśmiałam się. Odstawił mnie obejmując w talii.
- Twój wariat. - powiedział.
- Kochany wariat. - dodałam. Oparł swoje czoło o moje patrząc mi w oczy.
- Kocham Cię. - wyszeptał.
- Ja Ciebie też. - odparłam. - Pocałuj mnie. - dodałam szepcząc. Uśmiechnął się i wykonał moja prośbę. Utonęłam w tym pocałunku, tak bardzo mi tego brakowało. Dzięki tej przerwie zakochałam się w nim na nowo. poczułam te wspaniałe motyle w brzuchu, a także ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że przez ten cały ostatni okres nasz związek się wzmocni i będzie jeszcze lepszy. Po pocałunku usiedliśmy na moim łóżku rozmawiając. Co chwilę Liam mnie całował w policzek albo w ustach, a ja się tylko uśmiechałam ponieważ mi się to podobało. Około 19:00 zeszliśmy na dół do reszty aby ich poinformować, ze zrobimy kolację. Oni wcale nie zareagowali, a my poszliśmy do kuchni i zabraliśmy się za robienie zapiekanki z makaronem. Kolacja była gotowa po 45 minutach. Liam poszedł zawołać resztę, a ja wyciągnęłam zapiekankę z piekarnika. Gdy przyszli to razem zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Kogo to przepis? - zapytała Ashley.
- Mojej kochanej dziewczyny. - powiedział Liam obejmując mnie. 
- Dziewczyny? - zapytał Harry.
- Jesteście z powrotem razem? - zapytała Kasia.
- Tak, przed kolacją do siebie wróciliśmy. - powiedziałam szczęśliwa.
- W takim razie gratulujemy. - powiedział Zayn, a my podziękowaliśmy. Po kolacji chłopcy poszli do salonu, a ja z dziewczynami posprzątałyśmy po kolacji. Z Ashley chciałyśmy wiedzieć w jaki sposób Kasia została dziewczyną loczka. Usiadłyśmy przy stole w kuchni i nam opowiedziała wszystko co zdarzyło się w ogrodzie. Po rozmowie poszłyśmy do salonu do chłopaków. Każda z nas usiadła swojemu chłopakowi na kolanach jednak obi wciągnięci w oglądany mecz w ogóle nie zareagowali. Spojrzałam na dziewczyny porozumiewawczo. Uśmiechnęły się do mnie.
- Dziewczyny chodźcie do mojego pokoju bo widzę, że jesteśmy tutaj nie potrzebne. - powiedziałam i wstałam z dziewczynami. Wtedy chłopacy zareagowali.
- Nie idźcie. - powiedział Harry.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedziała Kasia udając smutek. Poszłyśmy. Weszłyśmy do mojego pokoju; ja z Kasia usiadłyśmy na moim łóżku, a Ashley na kanapie. Zaczęłyśmy rozmawiać kiedy do pokoju wparowali chłopcy. Postanowiłyśmy ich trochę po ignorować. Harry i Liam wskoczyli na łóżko, a reszta usiadła koło Ashley.
- Dziewczyny, pamiętacie nasze pieczenie ciasta dwa lata temu? - zapytała Ashley.
- Nie da się zapomnieć. - zaśmiałam się.
- Tylko szkoda, że nie dało się do potem zjeść. - powiedziała Kasia również się śmiejąc razem z nami.
- Będziecie nas ignorować? - zapytał Liam siedząc obok mnie.
- Słyszałyście coś? - zapytałam.
- Ja ci dam "słyszałyście coś?". - powiedział mój chłopak. Zaczął mnie gilgotać, z resztą moje przyjaciółki po potwierdzeniu, że nic nie słyszały też zostały zaatakowane przez resztę zespołu. Harry wraz z Zayn'en gilgotali Kasię, a Louis i Niall Ashley. W końcu wyszło tak, że ja leżałam na łóżku, a Liam był nachylony nade mną. Tak samo miała Kasia z Harry'm. Spojrzałam w oczy mojego chłopaka. Były przepełnione szczęściem i miłością. Wiedziałam, że to dzięki mnie i cieszyło mnie to. Też go bardzo kocham i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. W końcu się uspokoiliśmy siadając z powrotem na swoich miejscach. Liam usiadł, a ja się położyłam kładąc głowę na jego kolana. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy i śpiewaliśmy do późna. Nawet nie wiem kiedy, ale usnęłam.

"Liam"

Victoria jest niesamowita bo dzięki niej moje życie znowu nabrało sensu. Około 24: zauważyłem, ze moja dziewczyna, a także pozostali zasnęli. Kasia spała wtulona w Harry'ego, który spał oparty o ścianę. Louis wraz z Ashley na kanapie, a Niall i Zayn w fotelach. Mi też się już oczy zamykały. Pomału przełożyłem głowę Victorii z moich kolan na łóżko aby wygodnie spała, a sam usiadłem w wolnym fotelu. Zamknąłem oczy i momentalnie usnąłem. Rano obudziłem się o 9:00. Rozejrzałem się po pokoju, w którym byłem tylko ja i śpiąca jak anioł Victoria. Gdy na nią spojrzałem pomału otworzyła oczy i się do mnie uśmiechnęła, a ja odwzajemniłem gest. Wstałem, podszedłem do niej i ją pocałowałem na dzień dobry. Następnie po kolei poszliśmy do łazienki i razem zeszliśmy do kuchni gdzie była reszta. Dosiedliśmy się do stołu i zaczęliśmy jeść śniadanie.
- Słuchajcie, chłopacy mają pomysł. - odezwała się Ashley.
- Jaki? - zapytała moja dziewczyna.
- Pomyśleliśmy, że zorganizujemy jakiś wyjazd. Tak jak w zeszłym roku. Zapytamy Simona o dwa tygodnie wolnego i myślę, że się zgodzi. - powiedział Niall.
- To dobry pomysł. - poparłem moich przyjaciół.
- Sama nie wiem czy w tym roku chcę gdzieś jechać. - odezwała się brunetka.
- Nie daj się prosić. - powiedziała Kasia.
- A gdzie planujecie jechać/ - zapytała Victoria.
- Wpadliśmy na pomysł aby jechać pod namiot. Znamy taką jedną polankę na jeziorem w lecie niedaleko w Londynie. - powiedział Zayn.
- Muszę przyznać, ze to świetny pomysł. - powiedziała Victoria i musiałem się z nią zgodzić.
- Więc jak? Zgadzasz się? - odezwał się Harry, a wszyscy się na nią spojrzeliśmy.
- Niech wam będzie. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Super. - powiedział Niall, a ja ją pocałowałem w policzek. Zayn poszedł zadzwonić do Simon'a, a my dokończyliśmy jeść śniadanie. Potem przeszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie i w fotelach. Wrócił Zayn siadając w fotelu. Od razu powiedział co powiedział Simon. Okazało się, że mężczyzna się zgodził i dał nam dwa tygodnie urlopu. Mieliśmy go zacząć za dwa dni, ale ponieważ w te dwa dni do urlopu nie mieliśmy nic to postanowiliśmy wyjechać dzień wcześniej.
- To co? Dziś pakowanie, a jutro wyjazd? - zapytał Niall.
- Jestem za. - odparła Ashley. Wszyscy ją poparliśmy.

"Victoria"

Chłopacy pojechali do siebie się pakować. Ashley udała się do swojego domu, a my z Kasią zamknęłyśmy się w swoich pokojach. W godzinach popołudniowych byłam już spakowana. No trochę czasu to zajęło, ale nie ma co ukrywać. Oczywiście Ashley miała spać u mnie i Kasi. Przyszła około 18:00 ze walizkami. Umówiłyśmy się z chłopakami, że przyjadą po nas rano samochodami.
Rano obudziłam się o 8:30 i od razu udałam się do łazienki. Gotowa do kolejnego dnia wzięłam swoją torbę, gitarę, torebkę i zeszłam na dół. Bagaże położyłam w salonie, a potem udałam się do kuchni na śniadanie. Zrobiłam sobie na śniadanie płatki z mlekiem. Po chwili do kuchni weszła Ashley i Kasia. Zrobiły sobie śniadanie i usiadły obok mnie. Po śniadaniu usłyszałyśmy dźwięk klaksonu, byli to chłopcy. Chwyciłyśmy nasze bagaże i wyszłyśmy z domu. Chłopcy przyjechali dwoma samochodami abyśmy się pomieścili. Kierowcy samochodów wysiedli i otworzyli nam bagażniki. Był to Liam i Louis. Potem pomogli nam zapakować bagaże do bagażnika, a następnie wsiedliśmy do środka. W samochodzie Liam'a był jeszcze Niall, Zayn i oczywiście ja. Z Lou jechała Ashley, Kasia i Harry. Ruszyliśmy z pod domu. Droga minęła szybko i miło. Na polance nad jeziorem, o której mówili chłopcy byliśmy po niecałej godzinie. W końcu to jest pod Londynem. Wysiedliśmy z samochodów, wypakowaliśmy bagaże oraz namioty. Chłopcy zabrali się za stawianie namiotów, a nam kazali poczekać. Po chwili ustawione były już 4 namioty, szybko to chłopakom poszło. Zabrali się za rozstawianie 5 dodatkowego, w którym miało być jedzenie i niepotrzebne rzeczy takie jak moja i Niall'a gitara. My w tym czasie schowałyśmy bagaże do namiotów, a potem z dziewczynami postanowiłyśmy iść nad jezioro. Weszłyśmy na pomost, który tam był. Usiadłyśmy na końcu, ściągnęłyśmy buty i zanurzyłyśmy nogi w wodzie.
- Ślicznie tu jest. - powiedziała Kasia.
- Zgadzam się. - powiedziała Ashley.
- Chłopcy naprawdę wybrali niesamowite miejsce. - dodałam. Po chwili dołączyli do nas chłopacy. Wyciągnęłam nogi z wody i oparłam się o Liam'a, a on oczywiście obdarował mnie pocałunkiem. Zaczęliśmy rozmawiać o tym co będziemy dalej robić. Chłopcy stwierdzili, ze przydałoby się zrobić coś na obiad. Jednak nikomu nie chciało się robić więc postanowiliśmy zamówić pizze. Chłopcy zadzwonili po pizze i wyjaśnili kierowcy jak ma dojechać i trafił bez problemu. Po godzinie siedzieliśmy przed namiotami i jedliśmy ciepłą pizze. Po zjedzeniu  posiłku postanowiliśmy iść się nad jezioro i się pokąpać. Każdy się przebrał w strój kąpielowy i poszliśmy rozłożyć się z kocami nad jeziorem. Ja z dziewczynami byłam ubrana w stroje kąpielowe dwu częściowe, a chłopcy mieli na sobie kąpielówki. Oni weszli do wody, a my postanowiłyśmy się poopalać. Nawzajem pomogłyśmy sobie posmarować plecy kremem i położyłyśmy się na kocach. Oczywiście nie poleżałyśmy długo dzięki naszym kochanym chłopakom. Liam wziął mnie na ręce i ruszył w stronę jeziora. Kiedy doszedł do wody to objęłam go mocno za szyję. Wszedł do wody i kiedy woda dotykała mojego ciała to zanurzył się ze mną. Puściłam go i wypłynęłam do góry. Objął mnie w talii i oparł swoje czoło o moje. Patrzeliśmy sobie w oczy kiedy nasi wspaniali przyjaciele zaczęli nas chlapać. My oczywiście im się odwdzięczyliśmy tym samym. Po godzinnych wygłupach w wodzie wróciliśmy nad brzeg. Chłopcy jeszcze zostali, a my poszłyśmy się przebrać. Ubrałam letnią sukienkę w kolorze błękitu, która sięgała mi do połowy uda. Ashley ubrała szorty i biały top, a Kasia ubrała ciemne, dżinsowe spodenki i białą bokserkę. Usiadłyśmy przed namiotami i rozmawiałyśmy gdy przyszli chłopcy. Poszli się przebrać i po 20 minutach siedzieli obok nas. Niall zaproponował abyśmy wieczorem zrobili ognisko, a my się zgodziliśmy. O 19:30 chłopcy zabrali się za przygotowanie ogniska, a ja z dziewczynami uszykowałyśmy jedzenie i picie. Chłopcy postawili mały składany stolik, który zabraliśmy ze sobą i na nim postawiłyśmy to co uszykowałyśmy. O 20:00 wszyscy usiedliśmy naokoło ogniska i zaczęliśmy smażyć sobie kiełbaski. Po zjedzeniu zaczęły się rozmowy.
- Tori, a pamiętasz nasze pierwsze ognisko? - zapytał Niall.
- Nie da się zapomnieć. - odparłam uśmiechając się.
- Opowiedzcie o nim. - powiedziała Kasia.
- Może lepiej nie. Tylko końcówka jest warta wspomnień. - powiedziałam.
- Czemu? - zapytała Kasia.
- Na początku Victoria miała małe spięcie z rodzicami. Jej rodzice pochwalili się nam jej talentem. Najpierw powiedzieli tylko o gitarze i po naszej namowie poszła po nią, aby ze mną pograć. - zaczął Niall.
- Ej, nie mówcie. - powiedziałam.
- To nic złego kochanie. - powiedział Liam i mnie objął. - Potem powiedzieli, że również gra na fortepianie i perkusji, a także śpiewa. - dodał Liam.
- No i wtedy nasza kochana Victoria wybuchła. Była wściekła, ze wszystko nam powiedział. Odbiegła od nas, a za nią poszedł Liam. Nie wiem co jej powiedział, ale po chwili wrócili razem. - powiedział Harry.
- No i potem graliśmy i śpiewaliśmy. Przełamałam się i zaśpiewałam. - odezwałam sie.
- To chyba najbardziej lubisz bo śpiewałaś z Liam'em. - powiedział Niall.
- To też, ale jest jeszcze coś innego. To co powiedział mi następnego dnia. Tego chyba nigdy nie zapomnę. Podbudował mnie tymi słowami. - powiedziałam i spojrzałam na mojego chłopaka.
- Co takiego? - zapytał Louis.
- Poszliśmy na spacer do parku i rozmawialiśmy gdy Liam wszedł na temat mojego talentu. Chciałam uciąć rozmowę, ale mi nie pozwolił. Powiedziałam, ze nie chcę być sławna tylko być sobą. Wtedy on powiedział, ze nie karze mi być sławną, a tym bardziej nie być sobą tylko po prostu mam być sobą w pełni. Nie zrozumiałam o co mu chodzi. Powiedział, ze mam dzielić się z bliskimi osobami moją pasją bo gdy kryje to w czterech ścianach domu to nie jestem sobą, a potem dodał i teraz cytuję: Niech ludzie pokochają Cię za to jaka jesteś na prawdę i za to co robisz. Ja już się zakochałem wczoraj kiedy ze mną zaśpiewałaś. - dokończyłam patrząc Liam'owi w oczy.
- Ale to romantyczne. I od wtedy jesteście razem? - zapytała Kasia.
- Nie bo Liam jedyne co wtedy zrobił to mnie pocałował. nic więcej nie powiedział bo chyba nie wiedział co ma powiedzieć. Zostaliśmy parą parę dni później. - powiedziałam uśmiechając się i przypominając gdy zostaliśmy parą. Spojrzałam na naszyjnik z wisiorkiem, który wtedy od niego dostałam.
- To może zaśpiewasz z Liam'em tą piosenkę co wtedy śpiewaliście? - zapytała Ashley.
- Nie ma sprawy. Niall, pamiętasz już chwyty? - odezwałam się do blondyna, który siedział po mojej lewej stronie.
- Oczywiście, że pamiętam. - powiedział. Niall grał, a my z Liam'em śpiewaliśmy. Później chłopca zachciało się wypić 'trochę' napoi procentowych. Około 24:00 już cała czwórka (bo Niall nie wypił tyle co oni) ledwo siedziała. Z dziewczynami i blondynem zaprowadziliśmy każdego do namiotu, a potem sami położyliśmy się spać do namiotów. Niall dzielił namiot z Zayn'em, Harry z Kasią, Louis z Ashley, a Liam ze mną. Weszłam do mojego namiotu, chwyciłam dresy i w przedsionku się przebrałam. Wróciłam i położyłam się koło Liam'a, który spał. Tak myślałam...

----------------------------------------------------------
No i 19 rozdział za nami. Za wszystkie błędy przepraszam:) Podobał się rozdział? Proszę was o wszelkiego rodzaju komentarze i dziękuje za te, które zostawiliście pod ostatnim rozdziałem:)

W następnym rozdziale: Co się stanie skoro tak się zakończył ten rozdział? Liam zrobi coś nie tak? Czy znowu będzie rozłąka naszej głównej bohaterki i jej chłopaka? Niall i Victoria pójdą razem pograć na gitarze i dziewczyna mu coś zaproponuje w związku z muzyką. Co to będzie? Ashley i Lou pójdą na spacer w głąb lasu i dotrą na małą polankę. Co tam się będzie działo? Chłopcy będę zmuszeni odwołać wszystko co było planowane w związku z ich karierą na najbliższy czas. Dlaczego? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale:)

I JESZCZE RAZ WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA WAS, ŻE CZYTACIE MOJEGO BLOGA I DAJECIE O SOBIE ZNAK W POSTACI TAK WSPANIAŁYCH KOMENTARZY. NAPRAWDĘ MI POMAGAJĄ I PODBUDOWUJĄ BARDZO. JESTEŚCIE WIELCY:)

wtorek, 27 listopada 2012

Libster Awards - 1 nominacja

Wow... jestem w szoku. Karisk nominowała mojego bloga. Bardzo dziękuje kochana:) Nigdy bym się nie spodziewała:)

Teraz wytłumaczę wam na czym to polega: Nie jest to trudne. Dostajesz 11 pytań od bloga, od którego dostałeś nominację. Odpowiadasz na te pytania, a następnie to Ty nominujesz 11 osób i zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować bloga, który Cię nominował!!

Pytania od Karisk: http://onediretiondirectioners.blogspot.com/

1. Co najdziwniejszego zrobiłaś w swoim życiu?
 Pierwsze pytanie i już mnie zagięło... nie no żarcik.  Szczerze, to chyba nie było nic takiego w moim życiu.

2. Jak wyglądał twój pierwszy pocałunek?
Nie wyglądał. Nie przeżyłam jeszcze pierwszego pocałunku, ale mam nadzieję, że będzie wyjątkowy:)

3. Jedno z twoich marzeń?
Hmm... ciężko wybrać. Jest wiele, ale może to. Chciałabym osiągnąć coś w muzyce związanego ze śpiewem. Może nie koniecznie od razu zostać wielką piosenkarkę, ale zostać bynajmniej zauważoną przez jakiś wpływowych ludzi:) To byłoby na początku wielkim sukcesem, a później może właśnie kariera:)

4. Twój największy sekret?
No... gdybym go zdradziła to nie byłby już sekretem:) 

5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka One Direction?
Ciężko wybrać jedną bo na prawdę wszystkie są niesamowite. Każda na swój sposób do mnie przemawia. Ale jakby miała wybrać to powiedziałabym Kiss You albo Change My Mind:)

6. W jaki sposób dowiedziałaś się o One Direction?
Z początku roku widziałam w gazecie "Bravo" o nich różne informacje, a  z początkiem lipca często słyszałam "What Makes You Beautiful" na Vivie i tak zaczęłam ich słuchać:)

7. Twoje ulubione zdjęcie chłopaków?
Wszystkie są genialne, ale to wręcz kocham:)

8. Twój ulubiony film?
Uwielbiam Sage Zmierzch oraz wszystkie części Step Up:)

9. Czy ktoś z twoich bliskich wie o twoim blogu?
Pierwszy wiedział mój brat, a niedawno też dowiedzieli się jeszcze rodzice.

10. Dlaczego postanowiłaś pisać bloga o One Direction?
To trochę trudne pytanie:) Najpierw pomysł pisania opowiadania pojawił się w głowie, a potem wszystko zaczęłam zapisywać w zeszycie. W końcu stwierdziłam, że chcę się sprawdzić czy jestem w tym dobra. Jak się okazuje nie zawodzicie mnie miłymi komentarzami więc chyba jakoś się w tym sprawdzam:)

11. Kto Ci się podoba najbardziej z One Direction?
Wszyscy są niesamowici. Jednak gdybym miała wybierać to chyba wybrałabym Niall'a ponieważ ma niesamowity głos, niebieskie oczy i świetnie gra na gitarze:)

To moje odpowiedzi na pytanie, a teraz to są blogi, które nominuje:

1. http://nikaa99.blog.interia.pl/
2. http://one-direction-love-story.bloog.pl/
3. http://newlife-1direction-love.blogspot.com/
4. http://i-and-one-direction.blogspot.com/
5. http://moments-one-direction.blogspot.com/
6. http://1dopowiadanie.blogspot.com/
7. http://onedirectionhistorie.blogspot.com/
8. http://tell-me-a-l.blogspot.com/
9. http://1d-offcamera.blogspot.com/
10. http://1onedirection-opowiadania.blogspot.com/
11. http://xxgottabeyouxx.blogspot.com/

A tutaj są moje pytania do nominowanych przeze mnie blogów:

1. Czym się interesujesz?
2. Podaj jedną rzecz, którą bardzo chciałabyś zrobić w życiu? Dlaczego?
3. Twój ulubiony film?
4. Gdzie chciałabyś mieszkać? (miasto lub państwo)
5. Od kiedy słuchasz One Direction?
6. Kogo z chłopaków lubisz najbardziej i dlaczego?
7. Co skłoniło Cię do pisania bloga?
8. Jak wyglądał twój pierwszy pocałunek?
9. Jaka jest twoja ulubiona piosenka One Direction?
10. Twoja przyjaciółka też jest ich wielką fanką?
11. Najbardziej szalona rzecz w twoim życiu to?

Wielkie podziękowania za nominację jeszcze raz:)

sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 18

Mam nadzieję, że spodoba się wam kolejny rozdział. proszę o komentarze i życzę miłego czytania:)

*******************************************

"Victoria"

"Kurcze, kiedy oni przyjdą?" - pomyślałam i w tym momencie do salonu weszli chłopcy. Usiedli na kanapie, a nam kazali otworzyć listy. Pierwsza miała otworzyć Kasia.
- Tak w ogóle na jaką uczelnie składałaś papiery? - zapytał Harry.
- Na University Dance World. - odparła Kasia i otworzyła kopertę. Przeczytała i zamarła.
- No i jak? - zapytał Harry stając na przeciwko blondynki.
- Dostałam się. - wypowiedziała z niedowierzaniem, a po jej policzkach spłynęły łzy szczęścia.
- Gratulacje. - odparł loczek i ją przytulił. W tym momencie pomyślałam, że byli by bardzo ładną parą. Wiedziałam, że prędzej czy później to się stanie. Przyszła pora na Ashley. Najpierw otworzyła list z uczelni w związku ze studiami medycznymi.
- Nie dostałam się. - powiedziała smutna Ashley.
- Jak to możliwe? - zapytał Louis podchodząc do niej.
- Skąd mam wiedzieć? - odparła i się w niego wtuliła. Tori. Otwórz swój. - powiedziała do mnie. Otworzyłam list odnośnie studiów pedagogicznych. Spojrzałam na treść, a następnie na Ashley.
- Też się nie dostałam. - odparłam smutna.
- Przykro mi. - powiedział Liam stając obok mnie. Przytulił mnie, a ja nie protestowałąm.
- Będzie dobrze, zobaczycie. - powiedziała Kasia. Spojrzałam na Ashley i się do siebie uśmiechnęłyśmy porozumiewawczo.
- No musi być zwłaszcza, że mamy jeszcze jeden list. - powiedziałam stając obok przyjaciółki i pokazując drugi list. Wszyscy na nas spojrzeli pytająco.
- O co tu chodzi? - zapytał Louis.
- Złożyłyśmy jeszcze papiery na kierunek wokalny do College Music World. - oznajmiła Ashley.
- Szkoda, że wcześniej nie powiedziałyście no, ale już otwierajcie. - pośpieszył nas Niall. Wzięłyśmy głęboki oddech i otworzyłyśmy równocześnie list. Przeczytałam, spojrzałam na Ashley i równocześnie się do siebie uśmiechnęłyśmy.
- No i jak? - zapytał Liam.
- Dostałyśmy się. - powiedziałam równo z Ashley. Otrzymałyśmy gratulacje od całej piątki chłopaków i Kasi. Do wieczora siedzieliśmy w moim ogrodzie na trawie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy tak jak dawniej. W międzyczasie na obiad zamówiliśmy pizzę bo nikomu z nas nie chciało się robić obiadu. Około 20:00 chłopcy postanowili wrócić do siebie. Louis poszedł wcześniej z Ashley do niej. Pożegnałam się z każdym chłopakiem przytulając się do nich. Nawet tak pożegnałam sie z Liam'em. Kiedy go przytuliłam to szepnął mi na ucho: 
- Dziękuje, że mi wybaczyłaś. Kocham Cię, pamiętaj o tym. - gdy się odsunęłam to ujrzałam na jego twarzy delikatny uśmiech, który odwzajemniłam. Poszli, a ja udałam się do swojego pokoju. Miał rację; wybaczyłam mu. Wiedziałam, że mnie kocha. Ja też go kochałam, ale nie potrafiłam wtedy do niego wrócić. Weszła na twittera i postanowiłam dodać nowego tweeta. 

"Na reszcie życie sie układa:) Dostałam się na wymażone studia z @Ash_ley. Mam wspaniałych przyjaciół i nic więcej nie potrzebuję do szczęścia. Kocham was moi wariaci xx"

Dodałam i czekałam czy ktoś skomentuje. Otworzyłam drugą kartę włączając na niej youtube. Włączyłam moją ulubioną piosenkę chłopaków. Nagle ujrzałam kilka nowych tweetów, a w tym tweet od mojego kuzyna.

"No kuzynka... a co z Liam'em? Już nie razem?"

Od razu odpisałam:

"Nie odpowiem na to bo to bardzo skomplikowana sprawa. Jest po między mną, a nim"

Nagle pojawił się tweet dodany przez Liam'a.

"Życie to nie bajka, ale też może zdażyć się happy end, na który po cichu liczę. Kocham Cię ;**"

Uśmiechnęłam się gdy przeczytałam ten wpis. Napisałam do niego, ale sms-a. 

"Widzę, że humor już Ci się poprawił? :P"

Po chwili dostałam odpowiedź.

"I to wszystko dzięki Tobie. Mam nadzieję jeszcze, że niedługo do końca mnie uszczęśliwisz i wrócisz do mnie?"

"Wiesz, że dla mnie to nie jest takie łatwe. Nadal mnie to jeszcze boli. :("

"Rozumiem, ale i tak będę na Ciebie czekał. Liczysz się tylko Ty, a nie ktoś inny. Bez Ciebie moje życie nie ma najmniejszego sensu. Kocham Cię ;**"

"Cieszę się, że jesteś taki cierpliwy. Jednak myślę, że nie zasługuję na to. Byłbyś na pewno szczęśliwszy z kimś innym i lepszym ode mnie."    

"Nawet tak nie mów. Nie było, nie ma i nigdy nie będzie nikogo innego i lepszego od Ciebie. Zawsze będziesz tylko Ty. Wiem, że tym co zrobiłem zaprzepaściłem wszystko. Pomimo to mam nadzieję, że uda mi się to naprawić."

"W takim razie dziękuje Ci za to,że tak Ci na mnie zależy. Muszę już kończyć b chcę dziś wcześniej się położyć spać. Dobranoc. ;)"

"Dobranoc kochana. Słodkich snów i pamiętaj, że Cię kocham i tylko Ciebie ;**"

Ponownie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Sprawdziłam jeszcze twittera i moim oczom ukazał się wpis Harry'ego.

"Ciekaw jestem dlaczego życie mnie tak ciągle zadziwia? Dlaczego uczucia się zmieniają? A zachowanie zaskakuje? Jednak przyjaźń jest czymś co nigdy nie zgaśnie, ani nie przeminie."

Spodobała mi się ta myśl. Wyłączyłam laptopa jednak zastanawiałam się nad tymi słowami. Coś w tym było. Życie ciągle mnie zadziwiało, uczucia potrafiły się zmienić z dnia na dzień, a zachowanie zaskakiwał mnie wiele razy. Jednak przyjaźń i przyjaciele nigdy mnie nie opuścili. Dlatego życie nie jest ważne gdy nie ma się przyjaciół. Udałam si do łazienki aby wykonać wieczorne czynności. Kiedy wróciłam do pokoju od razu położyłam sie do łóżka. Zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.
"Kasia"

Minął kolejny tydzień, a nasza paczka była coraz bardziej zgrana. Ashley i Lou ponownie byli w sobie zakochani i nie widzieli nic po za sobą nawzajem. Cieszyłam się, że się pogodzili do końca. Natomiast jeśli chodzi o Liam'a i Victorię to tutaj sytuacja wyglądała inaczej. Victoria na pewno wybaczyła chłopakowi bo przyznała mi się i Ashley. Z resztą było to widać. Normalnie rozmawiali, wygłupiali się od czasu do czasu i spędzali razem z nami czas jak dawniej. Z tym, że nie przytulali się, nie całowali i nie trzymali za ręce. Jednak było również widać, że nadal się kochają.

Przyszedł dzień kiedy chłopcy z rana pojechali na wywiad do radia i telewizji. My tego dnia miałyśmy iść ich odwiedzić poobiedzie, a do południa szłyśmy zorientować się o wpłacie czesnych na studia. Gdy wróciłyśmy do domu to zabrałyśmy się za robienie obiadu. Postanowiłyśmy zrobić spaghetti. Po godzinie obiad był gotowy. Zasiadłyśmy przy stole w kuchni i zaczęłyśmy jeść obiad. Muszę się przyznać, że nawet nam to wyszło i było bardzo smaczne. Po obiedzie schowałyśmy brudne naczynia do zmywarki, a następnie przeszłyśmy do salonu siadając na kanapie. Około 15:30 Ashley dostała sms-a od Louis'a i przeczytała na głos:

"Cześć dziewczyny. Przepraszamy, ale nie damy rady wyrobić się na 16:00. Nadal jesteśmy w telewizji. Jak będziemy po, to przyjedziemy do was."

- Czyli na razie mamy jeszcze wolne. - odparła Victoria.
- Na to wygląda. Więc co robimy? - zapytałam.
- Może jakiś film? - zapytała Ashley. Zgodziłyśmy się i po chwili oglądałyśmy komedię, którą wybrała Tori. Po filmie dziewczyny zaczęły oglądać drugi film, a ja wyszłam do ogrodu. Usiadłam na ławce i wsłuchiwałam się w przemiły dźwięk lata. Słońce świeciło na błękitnym niebie, a gdzieś w oddali śpiewały ptaszki. Wpatrywałam się w dal gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy. Wstałam i odwróciłam sie, a moim oczom ukazał się Harry.
- Hej. - powiedziałam i przytuliłam go na przywitanie.
- Witaj śliczna. - uśmiechnął się promiennie. Chciałam usiąść, ale mi nie pozwolił łapiąc mnie za rękę. Spojrzałam na niego, miał spuszczoną głowę.
- Coś się stało? - zapytałam lekko wystraszona.
- Muszę Ci coś powiedzieć, ale obiecaj, że wysłuchasz mnie do końca. - nadal trzymał mnie za rękę i mówił z pochyloną głową.
- Dobrze, ale najpierw spójrz na mnie. - powiedziałam, a on  wykonał to o co prosiłam. - Tak lepiej, a teraz zamieniam się w słuch. - uśmiechnęłam się dodając mu tym samym otuchy. Wziął głęboki oddech, spojrzał mi w oczy i zaczął mówić.
- Kasia, chciałbym abyś wiedziała... że jesteś dla mnie ważna. Nie tylko jak przyjaciółka, a jak ktoś znacznie ważniejszy. Dzięki Tobie zmieniłem się się i to na lepsze. Gdy tylko Cię ujrzałem pierwszy raz od razu mi się spodobałaś. Coś dziwnego poczułem w brzuchu, a zarazem miłego. - uśmiechnął się delikatnie jakby sobie przypomniał to zdarzenie. - Potem jednak dowiedziałem się, że masz chłopaka więc chciałem zostać chociażby Twoim przyjacielem. Udało się. potem zbliżyliśmy się do siebie przez te wszystkie zdarzenia i pomimo, że wiedziałem, że nic nie wyjdzie z tego poczułem do Ciebie coś więcej.  A kiedy dowiedziałem się, że z Tobą zerwał ucieszyłem się i poczułem, że teraz mam szansę. Wiem, nie powinienem się cieszyć, ale to było silniejsze ode mnie. Teraz chcę wykorzystać tą szansę. - wziął ponownie głęboki oddech. - Kasia... chcę Ci powiedzieć to czego teraz jestem już pewien na 100%. Zakochałem się w Tobie. Więc mam pytanie, czy zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał patrząc mi w oczy. Zaskoczył mnie tym i to bardzo. od początku wiedziałam, że chyba coś do mnie czuje, ale nie zdawałam sobie z tego takiej sprawy.
- Harry... ja... wow, nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie... na prawdę. - powiedziałam patrząc w jego przepiękne zielone oczy. Nie wiedziałam co zrobić i powiedzieć. Patrzeliśmy sobie w oczy w ogóle się nie odzywając. Założył kosmyk moich włosów za ucho i dotknął mojego policzka. Przybliżył swoją twarz do mojej. Po chwili mnie pocałował. Poczułam w brzuchu motyle. Po pocałunku ponownie spojrzał mi w oczy.
- Kocham Cię. Proszę, daj mi szansę... daj, nam szansę. - wyszeptał. Spojrzałam na niego.
- Możemy spróbować. Tylko chcę aby nasza przyjaźń się utrzymała jeśli nam nie wyjdzie. - powiedziałam.
- Dziękuje, na pewno nam się uda. - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Potem mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam. Poczułam się bezpieczna w jego objęciach. Chwyciliśmy się za ręce i wróciliśmy do środka do reszty. Siedzieli w salonie o czymś  rozmawiając. Z Hazzą stanęłam w wejściu do pomieszczenia, a oni na nas spojrzeli. Podnieśliśmy nasze złączone ręce do góry i się uśmiechnęliśmy. Nie musieli się pytać bo wiedzieli o co chodzi. Wstali i nam pogratulowali zadowoleni z naszego szczęścia. Później usiedliśmy, a chłopcy nam opowiedzieli jak było w radiu i telewizji. Cały czas siedziałam na kolanach Harry'ego.

----------------------------------------------
Rozdział 18 za nami. Za wszystkie błędy przepraszam. Podobał się? Proszę o wasze komentarze:) Oczywiście mile widziana jak największa ilość:)

W następnym rozdziale: Wszyscy szczęśliwi. No Victoria i Liam nie są razem, ale czy to się zmieni? Victoria poprosi Liam'a o rozmowę. Wrócą do siebie? Później chłopcy wpadną na pomysł aby razem całą paczką pojechali na wakacje. Co wymyślą i gdzie się udadzą? Co będzie podczas tego wypadu się działo? To w następnym rozdziale:)

czwartek, 22 listopada 2012

Do czytelników:)

Witajcie moi drodzy:) Czytacie w ogóle nowy rozdział? Nie ma wcale komentarzy, a ja chcę znać wasza opinię. Sorki, są dwa komentarze, ale na moje ostatnie pytanie pod rozdziałem czy już słyszeliście nowe piosenki chłopaków z płyty. Co się z wami dzieje? Jak podawałam ilość to się motywowaliście, a teraz przestałam i znowu cicho? Nie mam do was pretensji tylko raczej trochę żalu. W komentarzach wyrażacie swoją opinię: to co wam się podoba i co można by zmienić. Także proszę was o więcej komentarzy. Nowy rozdział dodam wkrótce:)

PS. Jak pewnie zauważyliście dodałam nową ankietę. Zachęcam was do oddania swojego głosu. Oczywiście w tej pierwszej co sądzicie o opowiadaniu także niech pojawią się wasze głosy jeśli jeszcze nie zagłosowaliście:)