wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 4

Najpierw chcę podziękować Weronice za komentarze pod każdym rozdziałem i za to, że czyta. Dziękuje bardzo kochana, że tak Ci się podoba moje opowiadanie;**
A teraz czas na kolejny rozdział. Jeśli czytacie to bardzo proszę o komentarze i z góry za nie dziękuje;)

***********************************

Następne dni mijały w miłej atmosferze. Chodziłam od 8:00 do 15:00 z mamą do wytwórni i pomagałam jej oraz obserwowałam jak chłopacy ćwiczą do trasy koncertowej po USA. Oczywiście przy mamie z Liam'em zachowywaliśmy się tylko jak przyjaciele, ale było to bardzo trudne. Potem wracałam do domu na obiad i około 16:00 szłam do chłopaków i spędzałam z nimi czas do wieczora.
             ***
- I jak twoi rodzice? - zapytał Niall gdy akurat siedzieliśmy u nich w salonie.
- Szkoda mówić. Próbowałam z nimi rozmawiać i pytać się odnośnie tego dlaczego nie mogłabym mieć chłopaka, który jest sławny.
- A oni? - zapytał Liam, który bawił się moimi włosami bo siedziałam mu na kolanach.
- Że nie będę ze mną na ten temat rozmawiać, i że są po prostu na nie. A gdy próbuję ciągnąć rozmowę to mama wtedy rzuca przykład.
- Jaki? - zapytał Niall przerywając mi.
- Nie przerywaj to się dowiesz. Wtedy mówi: " A co by było gdybyś np. była, z którymś z One Direction? Nie mówię, że to złe chłopaki tylko mogą Cię skrzywdzić. I tak uważam, że już za dużo czasu spędzasz z nimi, ale niech Ci będzie. Po za tym sama mówisz, że nie chcesz być sławna, a gdy byś była, z którymś to nie byłabyś już zwykłą dziewczyną. Rozpoznawaliby Cię ludzie przez sam fakt, że byłabyś dziewczyną kogoś sławnego" i wtedy kończy rozmowę wjeżdżając na moje postanowienie o byciu sławnym. - powiedziałam.
- To kiepsko. Myślałem jak wam pomóc, a zwłaszcza Tobie Tori, ale niestety nic nie przychodzi mi do głowy. - odezwał się Louis.
- Dziękuje, że w ogóle was to obchodzi. - powiedziałam patrząc na niego.
- Żartujesz?! Liam jest dla nas jak brat i jeśli jest szczęśliwy z Tobą to czemu mielibyśmy nie pomóc. - odezwał się Harry.
- Dziękuje jeszcze raz. - powiedziałam i się uśmiechnęłam do loczka.
- A zastanawiałaś się może nad tym, żeby powiedzieć im w prost, że jesteś z Liam'em? Postawiłabyś ich przed faktem dokonanym. Twoja mam przecież nas zna i wie jacy jesteśmy, a jakby zobaczyła, że jesteście razem szczęśliwi to może by się zgodziła? - zaproponował Harry.
- Myślałam nad tym już też, ale to niestety nic nie da. - powiedziałam zrezygnowana. Siedzieliśmy tak jeszcze jakiś czas i zastanawialiśmy się co byśmy mogli zrobić, ale ni nam nie przychodziło na myśl. Około 20:00 postanowiliśmy z Liam'em, że pójdziemy na spacer. Obiecał, że potem mnie odprowadzi. Pożegnałam się z chłopakami i wyszliśmy z domu kierując się w stronę parku. Był wieczór więc myśleliśmy, że nie będzie dużo ludzi, a tym bardziej fotoreporterów. Niestety, myliliśmy się. Kiedy szliśmy trzymając się za ręce z daleka ujrzeliśmy flesz z powodu robionego nam zdjęcia. W tym momencie zrozumiałam, że jutro będą wszyscy wiedzieli i moi rodzice też. Jednym słowem czeka mnie wielka awantura i mój świat legnie w gruzach. Liam odprowadził mnie do domu. Pod domem dał mi krótkiego całusa i poszedł, a ja weszłam do domu.
Następnego dnia uszykowałam sie jak zwykle do pracy i gdy zeszłam na dół moja mam zachowywała się normalnie. Oznajmiła, że mam jechać do wytwórni sama i zabrać chłopaków znowu na próbę do studia po ona musi jeszcze coś załatwić i dojedzie. Szybko zjadłam obiad i pojechałam taksówką do wytwórni, w której byli już chłopcy. Przywitałam się z nimi i powiedziałam co przekazała mi mama.
- Dobra, tylko pytanko. Czy ona jeszcze nie widziała tego artykułu w gazecie czy chce to załatwić w inny sposób? - zapytał Zayn.
- Sama się nad tym zastanawiałam. Jedno wiem na pewno. Prędzej czy później i tak się dowie, a ja będę miała wielką awanturę. - odparłam. - Dobra, a teraz idziemy do studia abyście przećwiczyli piosenki. Bo za to też mi się jeszcze oberwie. - dodałam. Poszliśmy do studia i chłopcy zaczęli ćwiczyć,a  mojej mamy jak nie było tak się nie pojawiła.Cieszyłam się,ale wiedziałam, że konfrontacja z nią jest nieunikniona. Nagle dostałam sms-a od kogo? Od mojej mamy.

 " Ty i chłopcy do sali konferencyjne. Natychmiast!!!!"

Po tym sms-ie wiedziałam, że już wszystko wie. Przerwałam chłopakom próbę.
- Moja mam chce nas widzieć w sali konferencyjnej i raczej nie jest szczęśliwa. - powiedziałam i ruszyliśmy na rzeź w miejsce wskazane przez moją mamę. Czekała już na nas. Gdy tylko zamknęliśmy drzwi zaczęło się to czego się bałam i spodziewałam.
- Chcecie mi coś powiedzieć? - zapytała jednak nikt z nas nie odpowiedział. - Idę rano żeby załatwić pewną sprawę i nagle widzę w kiosku duży artykuł na pierwszej stronie ze zdjęciem. - powiedziała i rzuciła gazetę na stół. Na zdjęciu było jak Liam całuje mnie wczoraj na pożegnanie. Kiedy oni je zrobili? - pomyślałam szybko. 
- Macie mi coś do powiedzenia? Liam? - mama spojrzała na mojego chłopaka.
- On ni nie zrobił, to moja wina. - powiedziałam,a  Liam na mnie spojrzał.
- Nie. To nie jest ani twoja wina, ani moja. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
- Słucham?! - zapytała moja mam podnosząc głos.
- Emy. Nie bądź zła. Oni na prawdę się kochają i na pewno nawzajem się nie skrzywdzą. - powiedział Louis stając w naszej obronie.
- Tu nie ma nic do rzeczy czy się kochają. On jest sławny, a moja córka nie. - powiedział moja rodzicielka. - To dlatego ostatnio co chwilę wspominałaś na temat związków? Zawiodłam się na Tobie bo myślałam, że Cię inaczej wychowałam z tatą. - spojrzała na mnie.
- Tak?! W ogóle mnie nie wychowywaliście. Ciągle was nie było, a mną opiekowały się co róż inne opiekunki. Cały czas liczyła się dla was tylko praca i wasze zdanie. Nigdy nie  mogłam robić tego co chciałam. Nigdy nie liczyliście się z moim zdaniem. Teraz gdy jestem pełnoletnia i tak decydujecie za mnie i traktujecie mnie jak małe dziecko. Nienawidzę was! - rozpłakałam się i wybiegłam z pomieszczenia.

"Louis"

- Victoria! - krzyknął Liam i wybiegł za nią, a my zostaliśmy i nie mogliśmy uwierzyć w to co się przed chwilą stało.
- Nic jej nie będzie. Pobeczy i przestanie. - odparła nasza menagerka.
- Jak możesz tak mówić? Przecież do twoja córka? Ona powinna mieć w Tobie oparcie,a na razie to tylko widać, że słyszy od Ciebie same rozkazy. - odparł Harry. Wtedy wpadłem na pomysł.
- Skoro tak traktujesz Victorie to my nie chcemy już z Tobą współpracować. Simon znajdzie nam innego menagera. - powiedziałem.
- To nie zmieni mojej decyzji odnośnie jej związku z Liam'em. - powiedziała. Chłopcy spojrzeli na mnie i zrozumieli co przyszło mi do głowy.
- Nie musisz zmieniać, ale oni i tak będą razem. - powiedział Zayn.
- Niby jak? Victoria mieszka ze mną i nie pozwolę jej na to. - powiedziała z drwiną w głosie. Nie mogłem uwierzyć, że to była jej prawdziwa twarz. Victoria jest całkowicie inna.
- Victoria jest pełnoletnia wiec może sama o sobie zadecydować. Zamieszka z nami. - powiedziałem, a ona nie mogła uwierzyć w to co słyszy.

"Liam" 

- Victoria! - krzyknąłem i wybiegłem za nią. Nie mieściło mi się w głowie, że jej matka może być taka okrutna. Teraz już wiem dlaczego Victoria nie chciała powiedzieć tego rodzicom. Dogoniłem ją na parterze budynku koło windy i od razu przytuliłem. Cały czas płakała. Wiedziałem, że w tym momencie słowa są zbędne więc po prostu stałem cały czas ją przytulając i czekając aż się uspokoi. Gdy się trochę uspokoiła postanowiłem, że zabiorę ją do nas do domu. Napisałem tylko sms-a Lou że jadę z nią do domu. Zamówiłem taksówkę, wsiedliśmy do niej i taksówka ruszyła. Gdy weszliśmy do domu zaproponowałem aby się położyła i odpoczęła, ale nie chciała. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Raczej ja usiadłem bo ona się położyła kładąc swoją głowę na moje kolana.

"Louis"

Dostałem sms-a od Liam'a, że zabrał Tori do nas i bardzo dobrze. 
- Właśnie Liam zabrał Victorię do nas. - powiedziałem do chłopaków nie zwracając uwagi na Emy.
- To dobrze, trzeba przywieźć jej jakieś ciuchy. - odparł Harry.
- Dobry pomysł. Na dzisiaj skończyliśmy więc pojedziemy po jej kilka rzeczy i od razu wrócimy do nas. - powiedział Niall. Tak też zrobiliśmy. Nasz była menagerka stała i nie wiedziała chyba co ma zrobić. My wsiedliśmy do mojego samochodu i pojechaliśmy do domu Victorii. Był jej tata więc nam otworzył drzwi. Ja z Harry'm poszliśmy do pokoju dziewczyny, a Niall i Zayn zostali z jej tatą na dole. W szafie znaleźliśmy jej torbę więc spakowaliśmy do niej jej ciuchy tyle ile się zmieściło. Zabraliśmy też jej gitarę, laptopa i bilety do L.A. wraz z kamerą. Na jej biurku był klucz od jej pokoju więc do zabraliśmy i gdy wyszliśmy to go zakluczyliśmy oraz wrzuciliśmy klucz do jej torby aby go nie zgubić. Chłopacy zdążyli chyba poinformować tatę Tori o całym zdarzeniu bo był zdenerwowany, ale bardziej wyglądało, że jest mu smutno. Pożegnaliśmy się z nim i spakowałem rzeczy naszej przyjaciółki do bagażnika. Gdy wyjeżdżaliśmy z pod domu minęliśmy się z Emy. Dojechaliśmy do naszego domu i od razu weszliśmy do salonu gdzie była Tori i Liam. Leżała głowę trzymając na jego kolanach i wyglądała jak bezbronna dziewczynka. Żal mi jej było w tym momencie bo nie zasłużyła na takie traktowanie, a zwłaszcza ze strony swojej mamy.

"Victoria"

Leżałam na kanapie w salonie głowę mając położoną na kolana mojego chłopaka gdy do domu weszli chłopcy z moją gitara i torbą ciuchów i kilka innych drobiazgów. Nie wiedziałam o co chodzi, ale po chwili Louis wszystko mi wyjaśnił co się działo po tym jak wybiegłam  i co zadecydowali.
- Simon już też wie więc z menagerem nie będzie problemu. - oznajmił Harry.
- Tak jak powiedziałem jesteś pełnoletnia więc możesz decydować o sobie. - zwrócił się do mnie Louis gdy usiedli.
- Dziękuje wam, ale nie mogę z wami mieszkać. Nie mam pracy aby dokładać się wam częściowo. - odparłam.
- Oczywiście, że możesz z nami mieszkać. Na razie musisz wszystko sobie poukładać i nie musisz się w ogóle martwić o pieniądze. Po za tym chodzisz do szkoły i to jest twoja praca na razie. - powiedział Lou.
- W takim razie dziękuje jeszcze raz, jesteście niesamowici. - powiedziała i się delikatnie uśmiechnęłam. Byłam im bardzo wdzięczna za to co dla mnie zrobili bo nikt jeszcze tak się nie zachował wobec mnie.
- Tylko co z moimi instrumentami, ze studiem nagraniowym z piwnicy i całym moim pokojem oraz resztą rzeczy? - zapytałam.
- Spokojnie. W naszej piwnicy jest dużo miejsca więc się nie martw jeśli chodzi o studio i instrumenty. Jeśli chodzi o pokój to mamy jeszcze wolne więc to również żaden problem. - powiedział Liam.
- Więc kiedy będziesz chciała zabrać wszystko od swoich rodziców do nas to powiedz, a my załatwimy transport i ludzi do pomocy. - odparł Louis.
- Okay, na pewno dam znać. Dziękuje jeszcze raz. - powiedziałam. Rozmawialiśmy tak jeszcze dłuższą chwilę gdy nagle ktoś zadzwonił do Lou. Odebrał i wyszedł z salonu aby na spokojnie porozmawiać. Gdy Louis skończył rozmawiać wrócił do salonu i powiedział, że niedługo będą mieli nowego menagera, a na razie maja nieplanowany urlop i mają odpocząć. Nie wiem kiedy, ale zasnęłam.

"Liam"

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o sytuacji Victorii. Przykro mi, że ma takie problemy z rodzicami. Chciałbym jej jakoś pomóc tylko sam nie wiem jak. Nagle zauważyłem, ze zasnęła.
- Chłopaki ciszej, zasnęła. - powiedziałem.
- To może ją zanieś na górę aby się nie obudziła i wyspała ze spokojem. - zaproponował Niall.
- Tak właśnie chciałem zrobić. - powiedziałam . Położyłem ręce pod jej ciało aby ją podnieść, ale odezwał się Lou.
- Ale nie jest jeszcze gotowy dla niej pokój. 
- To nic, położę ją u siebie. - powiedziałem i wstałem z nią na rękach. Zaniosłem ją do mojego pokoju i powoli położyłem na moim łóżku i przykryłem kocem. Ucałowałem ją w czoło, spojrzałem z uśmiechem na jej przepiękną twarz i wyszedłem z pokoju aby jej nie obudzić. Wróciłem do salonu i gdy usiadłem chłopcy zaproponowali abyśmy w tym czasie gdy ona śpi uszykowali dla niej pokój. Zgodziłem się na to. Poszliśmy do góry i weszliśmy do pokoju, który mieliśmy zmienić w pokój dla mojej dziewczyny. Ja i Lou pojechaliśmy do sklepu aby kupić pościel i kilka jeszcze potrzebnych rzeczy. Meble były więc z tym nie bylo problemu. Zayn, Niall i Harry zabrali się w tym czasie za sprzątanie. Kupiliśmy co mieliśmy i wróciliśmy do domu. Zdążli wszystko posprzątać więc założyliśmy pościel, powiesiliśmy firanki, plazmę na ścianie na przeciwko łóżka. Postawiliśmy jej gitarę koło okna, a jej ciuchy rozpakowaliśmy do szafy, a torbę położyliśmy na jej dół. Zadowoleni z szybkiej współpracy i sukcesu wyszliśmy z pokoju i udaliśmy się do salonu.

"Victoria"

Obudziłam się około 16:00 i rozejrzałam się po pomieszczeniu gdzie się znajdowałam. Wstałam i podeszłam do szafki na, której stały zdjęcia po, których zorientowałam się, ze jestem w pokoju Liam'a. Były tam zdjęcia całego One Direction, jego rodziny. Nagle ujrzałam zdjęcie na, który jestem ja - sama, a potem nasze wspólne zdjęcie. Dziwicie się, że dopiero teraz widzę te zdjęcia? Nigdy jeszcze nie byłam w jego pokoju i to dlatego. Weszłam do jego łazienki, poprawiłam trochę wygląd i wyszłam z pokoju kierując się na dół do salonu gdzie byli chłopcy. Usiadłam obok Liam'a i Nialla. Jedli właśnie pizze i to pewnie był ich obiad.
- Jak się czujesz kochanie? - zapytał Liam gdy oparłam głowę o jego ramię.
- Bywało lepiej. - odparłam. - Widzę, że nie chciało się wam robić obiadu i poszliście na łatwiznę? - dodałam po chwili.
- No wiesz jakoś nie mieliśmy czasu. - odparł Zayn.
- Ciekawa jestem w takim razie czym tak byliście zajęci. - powiedziałam zaciekawiona.
- A to na razie nasza mała tajemnica. - powiedział Harry.
- Okay, nie wnikam. - powiedziałam i chwyciłam za jeden kawałek pizzy. Po zjedzeniu Harry poszedł wyrzucić pudełka po naszym obiedzie i wrócił po chwili. Nagle usłyszałam własny telefon. Była to Ashley, odebrałam (A-Ashley, J-Ja):
J: Cześć.
A: No hej. Co się dzieje?
J: O czym ty mówisz?
A: Nie udawaj. Byłam po ciebie, ale twoja mama powiedziała tylko, że się pokłóciłyście i Cie nie ma w domu.
J: Szkoda gadać. Podam Ci adres sms-em gdzie teraz jestem i jak przyjdziesz to pogadamy.
A: Okay, to do zobaczenia. 
J: No, pa. 
Rozłączyłam się i poinformowałam chłopaków, że przyjdzie Ashley. Nie mieli nic przeciwko więc wysłałam jej adres. Po 10 minutach usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, wstałam i poszłam otworzyć. Była to oczywiście Ashley. Kiedy weszła do środka od razu się przytuliłyśmy i przeszłyśmy do salonu.
- Chłopcy czy pamiętacie z moich urodzi więc jeszcze raz przedstawię. To jest moja przyjaciółka Ashley. Ashley to jest Niall, Zayn, Louis, Harry oraz mój chłopak Liam. - odparłam. Przywitali się i Ashley zajęła miejsce obok mnie.
- No to opowiadaj co się stało. - zwróciła się do mnie. Zaczęłam jej opowiadać, ale po chwili przestałam Łzy zaczęły spływać mi po policzkach i dalej nie mogłam wydusić ani słowa. Wtuliłam się w Liam'a, a Lou opowiedział resztę historii do końca. Gdy Ashley to usłyszała było widać, że nie może uwierzyć w to co usłyszała.

"Ashley"

- Nie mogę w to uwierzyć. Była już nie raz przeciwna jak miałaś już kilku sławnych wielbicieli, ale żeby tak się zachować to jestem w szoku. - powiedziałam lekko zdenerwowana.
- To była już taka sytuacja? - zapytał zdziwiony Harry.
- No tak. Za każdym razem gdy jakiś młody aktor grający w filmie do, którego tata Tori pisał scenariusz interesował się nią jej mama 'wkraczała do akcji'. Chłopaka od razu, jak to by powiedzieć. Zniechęcała do Victori, a ona nie mogła nic powiedzieć. - powiedziałam, a chłopcy nie mogli uwierzyć. Już pewnie nie raz mieli takie miny tego dnia. Szkoda mi było Victorii, że musi to wszystko przechodzić. Cieszy mnie fakt, że oprócz mnie ma chłopaków, a przede wszystkim Liam'a. Widać, ze on ją kocha i z tego co widzę to ona jego również.
- Może skończmy ten temat i pokażmy Tori czym byliśmy zajęci, ze nie zrobiliśmy obiadu. - powiedział Louis.
- Dobry pomysł. - powiedział Niall
- To od razu poprawi Ci humor. - powiedział Harry uśmiechając się do mojej przyjaciółki, która odwzajemniła lekko się uśmiechając.

------------------------------------------------------
No i 4 rozdział już za nami. Mam nadzieję, ze się podobał. Przepraszam jeśli są jakieś błędy;)

Od tego rozdziału Ashley będzie się pojawiać o wiele częściej niż do tej pory więc postanowiłam dodać jej zdjęcie i trochę ją opisać.

Ashley Tomson - najlepsza przyjaciółka Victorii i jej rówieśniczka. Sympatyczna, szczera i przyjazna 18-latka. Jak Victoria również śpiewa, ale tez nie zdradza tego światu. 

*****
Jak myślicie co zdarzy się w następnym odcinku? Jak zareaguje Tori na swój nowy pokój? Chłopcy pójdą coś załatwić, tylko co? Dowiecie się już niebawem:)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 3

Witajcie:) Mam nadzieję, że podoba wam się moje opowiadanie. Nie jest ono takie jak inne, które są dodawane w internecie, ale mam nadzieję, że moje również w jakiś tam sposób się wam spodoba. Bardzo prosiłabym o dodawanie jakiś komentarzy wtedy przynajmniej bym wiedziała czy mam po co pisać. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia lub słowa krytyki również piszcie. Obiecuję, że je przeczytam i postaram się wtedy zmienić co będzie według was nie tak. A teraz zapraszam do przeczytania kolejnego rozdziału:)

********************************************

Następnego dnia obudziłam się o 11:30 i od razu udałam się do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Ubrana wróciłam do pokoju i się uczesałam. Gotowa zeszłam na dół do kuchni aby zjeść śniadanie i spotkała mnie miła niespodzianka. Zamiast moich rodziców w kuchni zastałam cały zespół One Direction. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech, który oni odwzajemnili. Przywitałam się z nimi i usiadłam obok nich przy stole.
- A wy co tu robicie? - zapytałam ciekawa.
- Przyszliśmy Cię odwiedzić. Twoi rodzice wychodzili i poinformowali nas, że jeszcze śpisz więc postanowiliśmy zrobić Ci śniadanie. - powiedział Louis i podsunął mi talerz kanapek oraz kubek z ciepłą herbatą.
- Dziękuje, ale urodziny miałam wczoraj. - powiedziałam.
- Wiemy. - odparli równocześnie z uśmiechem na twarzy. Wtedy zrozumiałam, że oni chyba coś chcą.
- Czy wy czasem czegoś nie chcecie? - zapytałam zerkając na nich.
- My? Nie, skądże znowu. - powiedział Niall.
- A mi się wydaje, że wam koniecznie zależy aby zobaczyć mój pokój bo wczoraj was z niego wygoniłam. - powiedziałam zerkając na Liama.
- No... może to jest jedna przyczyna naszych odwiedzin. - powiedział Liam.
- Tak sobie myślałam, a druga? - odparłam.
- Jest ważniejsza. - powiedział Harry.
- Czyżby? - zapytałam. - W takim razie jaka? - dodałam po chwili.
- Chcemy zobaczyć twoją reakcję gdy otworzysz od nas prezent i go zobaczysz. - powiedział Hazza.
- Mam się bać? - zapytałam nie pewnie.
- Spokojnie, nie ma czego. - powiedział Zayn. Dokończyłam śniadanie i schowałam naczynia do zmywarki. Następnie nie pozostało mi nic innego jak iść z chłopakami do mojego pokoju. Wpuściłam ich pierwszych, weszłam na końcu, usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Rozglądali się po pokoju jakby nigdy nie widzieli pokoju dziewczyny. A może tak było? Nie wnikałam tylko czytałam dalej. Mój pokój nie zawierał nic ciekawego więc nie rozumiałam ich chęci bycia w nim. Nagle dosiadł się obok mnie Liam i Harry. Ten drugi zabrał mi z ręki książkę i odłożył na półkę mówiąc:
- Przestań czytać tylko otwieraj prezenty. - reszta rozsiadła się gdzie było wolne. Louis zajął miejsce na moim krześle koło biurka, a Niall i Zayn usiedli wygodnie na moich dużych poduszkach wyglądających jak fotele.
- Nie mówiłam, że rozpakuje inne prezenty. Chcecie tylko wiedzieć jak zareaguje na wasz. - powiedziałam kucając koło sterty prezentów.
- Oj, nie bądź taka i otwórz wszystkie. - powiedział Liam.
- Po za tym chcemy wiedzieć czy przebiliśmy resztę naszym prezentem. - powiedział uśmiechnięty loczek. Cóż nie dało im się odmówić więc zaczęłam rozpakowywać zostawiając chłopaków na sam koniec. Od mojej chrzestnej dostałam czarną kamerę cyfrową o jakiej marzyłam od dłuższego czasu. Następnym prezentem była koszulka od Camerona na, której uwiecznione były nasze wspólne teksty. Trish sprawiła mi w prezencie torebkę oraz bransoletkę z zawieszkami. Kevin podarował mi parę srebrnych kolczyków, a Miranda sprawiła mi mój ulubiony perfum. Kolejny prezent był od Ashley. Dostałam od niej sukienkę, którą ostatnio razem oglądałyśmy na wystawie, ale nie mogłam sobie jej kupić. Nadszedł czas na prezent od moich rodziców. Otworzyłam go i moim oczom ukazał się nowy telefon komórkowy jednak to nie było wszystko. Gdy zobaczyłam co jeszcze dostałam po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia. Były to dwa bilety lotnicze do Los Angeles. Zawsze tam chciałam polecieć, było to moje wielkie marzenie. Nie mogłam uwierzyć, że w końcu się spełni i w dodatku będę mogła kogoś zabrać.
- Przepraszam was. - powiedziałam ocierając łzy.
- Nie musisz przepraszać. Łzy szczęścia to nic złego. powiedział Niall i mnie przytulił bo siedział najbliżej mnie.
No, a teraz otwórz prezent od nas. - popędził mnie Louis. Uśmiechnęłam się i otworzyłam od nich prezent, w którym było puste pudełko po laptopie. Nie wiedziałam o co chodzi, a wtedy chłopcy pociągnęli mnie za rękę i zaprowadzili do mojej piwnicy. Stanęliśmy na przeciwko drzwi od drugiego pomieszczenia, które znajdowało się obok mojej salki z instrumentami. Nigdy w nim nie byłam więc byłam ciekawa co chłopcy wymyślili.
- Otwórz drzwi. - powiedział Harry.
- Tam znajduje się twój laptop i... - dodał Liam nie kończąc. Otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć. Zostało tam stworzone małe studio nagraniowe. Było szczelne pomieszczenie za szybą z mikrofonami do nagrywania. Pełno modulatorów głosu, dźwięku, mikserów i różnego typu rzeczy. Był oczywiście też mój laptop, o którym chłopcy mówili.
- To wszystko dla mnie? - zapytałam wciąż nie mogąc uwierzyć w to co widzę.
- Oczywiście. - powiedział Louis.
- Jesteście niesamowicie... dziękuje wam. - powiedziałam i przytuliłam każdego z osobna.
- Pomyśleliśmy, że skoro nie chcesz być piosenkarką to chociaż to Ci się przyda. Będziesz mogła komponować własne piosenki i je nagrywać chociażby dla siebie i najbliższych. - powiedział Zayn.
- Jeszcze raz dziękuje. - powiedziałam uśmiechając się. Wróciliśmy do salonu i postanowiliśmy spędzić cały dzień razem. Chłopacy mieli wolne i jak stwierdzili chcieli pobyć ze mną aby mnie poznać. Zostawiłam chłopaków w salonie i poszłam do kuchni po coś do picia. Gdy wracałam usłyszałam kawek ich rozmowy.
- Miałeś to wczoraj zrobić. - powiedział Niall.
- Wiem. - odparł Liam.
- To czemu tego nie zrobiłeś? - zapytał Harry.
- Sam nie wiem. - odparł Liam.
- Pytałeś nas o rade więc Ci powiedzieliśmy, ale resztę to ty sam musisz zrobić. Tylko się zastanów i zrób w odpowiednim momencie bo czasem może być za późno. - powiedział Louis. Nie chciałam dalej słuchać ich rozmowy bo i tak nie wiedziałam o co chodzi. Weszłam do salonu i postawiłam na stoliku 2 butelki coli oraz 6 literatek.
- Mogłaś zawołać to byśmy Ci pomogli. - odezwał się Niall.
- Dałam radę. - odparłam siadając na kanapie między Liamem, a Zaynem.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Harry.
- Może kino? - zaproponował Louis, ale nikt go nie poprał.
- A może zostaniemy u mnie. Popływamy w basenie, pogadamy, pogramy w siatkę. Co wy na to? - zapytałam się i trafiłam w sedno.
- Dobry pomysł Tori. Ja jestem za. - powiedział Harry. Wszyscy go poparli, nawet Lou, który z poczatku był trochę smutny, że nikt nie poparł jego pomysłu.
- Musimy tylko skoczyć do nas po kąpielówki. - powiedział Louis.
- Przydałoby się też jakieś jedzenie. - powiedział ciągle nie najedzony Niall.
- Masz rację, to jak robimy. - przyznałam mu rację bo w mojej lodówce było prawie pusto.
- To może my pojedziemy do domu po kąpielówki może jeszcze coś zabierzemy, a ty i Liam skoczycie do sklepu? - zaproponował Zayn.
- Nie ma sprawy, mi pasuje. Liam? - spojrzałam na chłopaka.
- Mi też, tylko chłopaki weźcie mi też kąpielówki i w razie czego jakieś ciuchy na przebranie. - powiedział Liam.
- Dobra, czyli wszystko ustalone. Wy jedźcie, a my idziemy do sklepu. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju po małą torebkę do, której schowałam telefon, portfel i klucze.

"Liam" 


- Specjalnie zrobiłem abyś z nią poszedł więc teraz tego nie zepsuj i pamiętaj, że reszta należy do Ciebie. - powiedział Zayn.
- Zrób to zwłaszcza, że widać jak Ci zależy. - dodał Harry klepiąc mnie po ramieniu. 
- Macie rację i dziękuje. - odparłem. W tym momencie zeszłam Victoria i podała Lou zapasowe klucze do domu jakby przyjechali szybciej niż my byśmy wrócili do domu. Oni pojechali, a my wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się w stronę najbliższego sklepu. Z początku szliśmy w ciszy, ale wiedziałem, że musze ją przerwać. "Teraz albo nigdy" - pomyślałem i się do niej odezwałem. 
- Victoria, możemy na chwilę usiąść. - mówiąc to niepewnie wskazałem na ławkę.
- Ale mamy iść do sklepu. - powiedziała odwracając się do mnie.
- Wiem, zdążymy. Najpierw muszę Ci coś powiedzieć. - usiadła na ławce, a ja obok niej. Spojrzałem w jej przepiękne oczy, wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić.
- Chcę Ci coś powiedzieć, ale obiecaj, że mnie wysłuchasz do końca. 
- Obiecuję. - chwyciła mnie za rękę. - Tylko się tak nie denerwuj. - i obdarowała mnie tym swoim wspaniały uśmiechem. Na sercu od razu zrobiło mi się cieplej i poczułem, że dam rade.
- Victoria znam Cię zaledwie kilka dni, a czuję jakbyśmy znali się całe życie. Pamiętasz jak Ci mówiłem, że kocham Cię za to, że jesteś sobą? To prawda, ale nie tylko za to. Zależy mi na Tobie i muszę Ci to powiedzieć. Zakochałem się w Tobie. - mówiłem to cały czas patrząc jej w oczy. - Zakochałem się w Tobie gdy Cię tylko pierwszy raz ujrzałem. Uwielbiam Twój śmiech, twój głos, twój charakter i wszystko co jest związane z Tobą. Dlatego chciałbym się zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną? - powiedziałem wszystko co chciałem aby wiedziała. Czekałem tylko na jej reakcje.

"Victoria"

- Liam, ja nie mogę. Jesteś na prawdę wspaniałym chłopakiem, przystojnym, utalentowanym, ale jesteś gwiazdą. - i wtedy przypomniało mi się jak mogą zareagować moi rodzice, a zwłaszcza mama. - Nie chcę Ci namieszać w głowie. To jest bardzo miłe co powiedziałeś, ale ja się z jednej strony boję. Znamy się krótko i nie mam pewności, że nie będziesz ze mną tylko dla zabawy. - łzy napłynęły mi do oczu. Chwycił delikatnie ręką za mój policzek i przybliżył swoją twarz składając na moich ustach delikatny pocałunek. Spojrzał mi w oczy i się odezwał.
- Proszę Cie, zaryzykuj. Kocham Cię i nie mógłbym się Tobą bawić ani Cię skrzywdzić. - powiedział to takim wręcz błagającym tonem, że po moim policzku spłynęła łza. "Może jednak warto zaryzykować?" - pomyślałam patrząc na niego gdy otarł mi łzę z policzka. Przybliżyłam swoją twarz do niego i to ja go tym razem pocałowałam. Gdy się tylko odsunęłam ujrzałam na jego twarzy delikatny uśmiech.
- Czyli zgadzasz się? - zapytał upewniając się, a ja się tylko uśmiechnęłam na znak zgody. Następnie oznajmił, że ma dla mnie coś jeszcze i poprosił abym odwróciła się do niego plecami oraz zamknęła oczy. Nagle poczułam jak na szyję zakłada mi łańcuszek i go zapina. Gdy pozwolił mi otworzyć oczy ujrzałam naszyjnik na, którym był zawieszony wisiorek w kształcie litery "L" jak Liam. Odwróciłam się do nie i spojrzałam mu w oczy, a następnie przytuliłam do niego i wyszeptałam: Dziękuje. Wstaliśmy i trzymając się za ręce poszliśmy w końcu po te zakupy. Kupiliśmy co trzeba było i wróciliśmy uśmiechnięci z zakupami do domu gdzie już była reszta zespołu.Liam zaniósł zakupy na stół do ogrodu, a ja poinformowałam, że idę się przebrać. Przebrałam się w czarny, dwu częściowy kostium kąpielowy, a na to zarzuciłam letnią brązową sukienkę, która sięgała mi do połowy uda. Chwyciłam za torebkę do, której schowałam kilka rzeczy potrzebnych przy basenie i zeszłam na dół do ogrodu gdzie była reszta oprócz mojego chłopaka. Chłopcy zdążyli rozpakować wszystkie zakupy na stół. Niall jadł już paczkę chipsów, Zayn i Louis zacięcie o czyms rozmawiali, a Harry siedział na leżaku i chyba się nudził. Podeszłam do niego i usiadłam obok wcześniej odkładając torebkę na drugi leżak.
- Co jest? - zapytałam loczka.
- Nic. Chcesz zagrać ze mną w badmintona? - zapytała.
- Z miłą chęcią. - powiedziałam czochrając jego czuprynę. Wstaliśmy, odeszliśmy trochę na bok aby chłopakom nie przeszkadzać i zaczęliśmy grać. Po krótkiej chwili dołączył do nas Liam już przebrany w kąpielówki. Musiałam się skupić na grze, ale bez koszulki prezentował się bardzo dobrze. Z resztą reszta chłopaków nie odstępowała od niego ani trochę. Dosiadł się obok Lou i Zayna i zaczęli rozmawiać.
- I kto wygrywa? - usłyszałam głos Nialla.
- Nikt, nie gramy na punkty. - odparłam uśmiechając się do blondyna. Nagle usłyszałam szepty chłopaków.
- I co stary? Udało się? - zapytał Louis Liama.
- No, nie widzisz naszyjnika na jej szyi? - odparł dumny Liam.
- To bravo, gratulacje. - powiedział Zayn i przytulił go po przyjacielsku.
- Chłopaki, jeśli chcecie rozmawiać szeptem to radzę poćwiczyć bo wam to nie wychodzi. - powiedziałam do nich, a za moimi plecami usłyszałam chichot Harrego. Tamci się na mnie spojrzeli i uśmiechnęli, a ja powróciłam do grania z Harrym. Nagle poczułam jak Liam przytula się do moich pleców.
- Co chcesz? - zapytałam.
- Nic. - odparł nadal wtulony we mnie.
- To się odsuń bo przez Ciebie nie mogę grać. - powiedziałam, a on się odsunął. Pograliśmy jeszcze trochę z Harrym i postanowiliśmy zrobić sobie przerwę. Ściągnęłam sukienkę i postanowiłam się trochę opalić. Posmarowałam się kremem; plecki posmarował mi Liam i położyłam się na koc. Chłopacy weszli do basenu aby popływać.Zanim zdążyłam nałożyć słuchawki na uszy usłyszałam wołanie.
- Vicotira, chodź do nas. - to był Louis.
- Nie, dzięki. - powiedziałam.
- Wejdziesz czy mam Ci pomóc? - tym razem to był mój chłopak.
- Później. - powiedziałam i dali mi spokój, ale nie na długo. Poczułam jak ktoś mnie podnosi, był to Liam. Zaczęłam się szarpać i protestować, ale to nic nie dało. Wrzucił mnie do wody, gdy wypłynęłam na powierzchnię słyszałam śmiechy chłopaków. Podpłynęłam pod brzeg i wyciągnęłam rękę do mojego chłopaka aby pomógł mi wyjść. On niczego nie podejrzewając podał mi ją i po chwili za moim pociągnięcie również wylądował w wodzie. Próbowałam uciec, ale mnie dogonił i objął w pasie. Dałam mu całusa przez co na jego twarzy pojawił się ten jego wspaniały uśmiech. Lou zaproponował grę w siatkę. Niezbyt byłam przekonana bo nie lubię w nią grać, ale chłopcy tak nalegali, że się w końcu zgodziłam. To nie był najmniejszy problem bo zaczęli się kłócić kto będzie z kim w drużynie. Zdążyłam założyć siatkę na połowie basenu i rozstrzygnęłam ich kłótnie.
- Dosyć! - uniosłam głos tak, że się na mnie spojrzeli. - Ja, Liam i Harry jeden zespół. Zayn, Lou i Niall drugi. Pasuje? - powiedziałam. Wszyscy się zgodzili więc zaczęliśmy grać. W końcowym efekcie moja drużyna wygrała. Wyszłam z basenu i położyłam się z powrotem na koc aby się w końcu opalić. Po chwili dołączył do mnie Niall i Liam. Po godzinie usłyszeliśmy wołanie Louisa, który oznajmił, że pizze przywieźli. Oczywiście tego dnia to był nasz obiad. Usiedliśmy przy ogrodowym stole i zjedliśmy wszyscy ze smakiem. Po obiedzie posprzątaliśmy pudełka i położyliśmy się na trawie rozmawiając. Nagle Zayn wpadł na pomysł.
- Może zagramy w prawda czy wyzwanie? - zaproponował.
- Dobry pomysł, ale jak będzie losować? - odparł Harry. Wpadliśmy na pomysł, że możemy kręcić butelką. Skoczyłam po pustą butelkę i gdy wróciłam zaczęliśmy grać. Pierwszy kręcił Niall i wypadło na Lou.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytała blondyn.
- Prawda. - odparł Louis.
- Dlaczego jesteś taki szalony? - zapytał.
- Szalony? Raczej zabawny albo zakręcony. Sam nie wiem. Wydaje mi się, że takie życie jest lepsze, kolorowe od szarego i ponurego. - powiedział Louis i ugryzł kawałek marchewki. To było dziwne, ale się nie odezwałam. Gdy zakręcił butelką wypadło na Hazze.
- Pytanie czy wyzwanie? - zapytał Lou.
- Wyzwanie. - odparł pewnie Harry chociaż gdy zobaczył uśmiech an twarzy Louisa zwątpił.
- Zatańcz nad brzegiem basenu tak abyśmy nie wpadł do basenu. - powiedział, a Harry podszedł i zaczął tańczyć, a raczej się wygłupiać. W wyniku czego wylądował w basenie wywołując u nas śmiech. Wrócił do nas cały mokry, zakręcił butelką i wypadło na mnie.
- Prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Okay. Musisz zaśpiewać piosenkę Whitney Houston - I Will Always Love You. - powiedział z uśmiechem. Wiedziałam, że tak chce sprawdzić moje możliwości głosowe.
- Harry nie przesadzaj. To jest chyba najtrudniejsza piosenka na świecie jaką znam. - powiedział Lou.
- Spokojnie. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do loczka. Zaśpiewałam im cały refren, a gdy skończyłam zaniemówili.
- Woow... niepotrzebnie się odzywałem. - powiedział Louis.
-Wiedziałem, że dasz radę. Jednak nie myślałem, że aż tak idealnie zaśpiewasz. Jesteś wielka. - powiedział Harry.
- Dziękuje. - powiedziałam lekko się rumieniąc. Zakręciłam butelką i wypadło na Nialla.
- Prawda. - powiedział wyprzedzając moje pytanie.
- Co pomyślałeś gdy mnie pierwszy raz zobaczyłeś? - był zdziwiony tym pytanie. Zadałam je bo chciałam po prostu wiedzieć czy spostrzegł mnie tak jak inni moi znajomi na początku.
- Z początku. Myślałem, że jesteś rozpuszczoną jedynaczką, która jest pewna siebie i dostaje to co chce i a gdzieś uczucia innych. Jednak później przekonałem się, że jesteś normalną, trochę nieśmiałą dziewczyną o niesamowitym głosie. - powiedział.
- Dziękuje. - bardzo mnie ucieszył ta odpowiedzią. Kolejną osobą, którą wylosował był Zayn. Wybrał prawdę i musiał odpowiedzieć na pytanie co lubi robić w wolnym czasie.
- Odpoczywać, rysować, spędzać z wami czas i odpoczywać. - zaśmiał się. Chwycił butelkę, zakręcił i wypadło na Liama. Mój chłopak wybrał wyzwanie i już domyślałam się co mu zada Zayn.
- Musisz pocałować Tori najlepiej jak potrafisz, a ona powie jak Ci poszło. - odparł. Odwrócił się do mnie bo siedzieliśmy obok siebie. Chwycił delikatnie za mój pod brudek i namiętnie mnie pocałował. W brzuchu poczułam jak stado motyli mi się w nim rusza. Musiałam w tym momencie przyznać na razie przed samą sobą, że też się w nim zakochałam. Gdy skończył odsunął się ode mnie z uśmiechem, odwzajemniłam go. Oparłam głowę o jego ramie i zadowolona spojrzałam na Zayna.
- Nie mam pytań. - powiedział. Graliśmy jeszcze jakiś czas. Później postanowiliśmy ponownie wejść do basenu i popływać. Kiedy miałam wejść do wody jako ostatnia ujrzałam moich rodziców wchodzących do ogrodu. Podbiegłam do nich i przywitałam się z nimi. Opowiedziałam im w skrócie dzień pomijając wydarzenie z Liamem bo wiem jakby zareagowali. Uważają, że nie powinnam się umawiać z gwiazdami ponieważ mogą mnie tylko zranić. Nie obchodzi ich, a raczej mojej mamy (chociaż tata nie protestuje temu co ona powie) co ja czuję. Rodzice weszli do domu, a ja wróciłam do chłopaków. Usiadłam na brzeg basenu zanurzając jedynie nogi do wody. Zdałam sobie sprawę, że muszę ich poinformować a zwłaszcza Liama jak to jest z moimi rodzicami. Zauważyli, że coś mi jest bo od razu do mnie podpłynęli.
- Co jest? - zapytał Niall.
- Chodzi o mój związek z Liamem i moich rodziców. - zaczęłam. - Kochanie nie możemy mówić na razie nic moim rodzicom, że jesteśmy razem. Oni tego nie zrozumieją.. - powiedziałam patrząc w jego przestraszone tęczówki.
- Dlaczego? - zapytał.
- Uważają, że nie powinnam się wiązać z żadnym sławnym chłopakiem. Twierdzą, że taki chłopak może chcieć mnie tylko wykorzystać i skrzywdzić. 
- To okropne. - powiedział Liam i mnie przytulił w taki sposób, że wciągnął mnie pomału do wody. 
- Wiem, dlatego musimy się pilnować. Więc proszę was wszystkich abyście nie wspominali przy moich rodzicach o naszym związku. - powiedziałam do chłopaków.
- A co z nami? Nie przeżyję bez Ciebie. - powiedział Liam.
- Będziemy musieli się widać wszędzie tylko nie u mnie w domu. - powiedziałam.
- Musimy coś wymyślić, a do tego momentu możesz wtedy do nas przychodzić abyście mogli się widywać i być razem. - powiedział Lou i również mnie przytulił.
- Dziękuje za zrozumienie. - powiedziałam patrząc na nich.
- Dziękuje chłopaki. - powiedział Liam przytulając się do moich pleców. 
- Dobra to gramy znowu w siatkę? - zaproponował Niall.
- Ja bym znowu zagrała z Harrym w badmintona jeśli chcesz? - odparłam do loczka.
- Z przyjemnością. - powiedział uśmiechnięty.
- Przynajmniej jak twoi rodzice wyjrzą przez okno nie będą nic podejrzewać. My pogramy w siatkę. - powiedział Louis i tak zrobiliśmy. Oni grali w siatkę, a ja z Harrym wyszliśmy z basenu i zaczęliśmy grać w badmintona.

-----------------------------------------------------------
No i 3 rozdział za nami:) Jak wam się podoba? Jak napisałam wyżej proszę o komentarze i z góry za nie dziękuje:) Za wszelkie błędy przepraszam.

Czy uda się Tori i Liamowi ukrywać związek przed jej rodzicami?
Co zrobią chłopcy aby im pomóc?
To w następnym rozdziale, bądźcie czujni:) 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

IO w Londynie - ceremonia zamknięcia:)

Wczoraj odbyła się ceremonia zamknięcia Igrzysk w Londynie na, której wystąpili chłopacy z One Direction. Oglądaliście? Co sądzicie? Ja uważam, że wyglądali świetnie i zaśpiewali również niesamowicie. Czułam się wspaniale oglądając ich:)


sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 2

Gdy zajechałyśmy na miejsce chłopaków jeszcze nie było więc mama postanowiła, że mnie oprowadzi. Po zwiedzeniu całego studia pokazała mi swoje biuro i mój małą kącik. Wytłumaczyła mi na czym będzie polegać moja praca i oczywiście bez żadnych problemów się zgodziłam - z reszt i tak nie miałam już wyboru.  Następnie udałyśmy się do sali konferencyjnej, w której byli już chłopcy i byli zdziwieni, że mnie widzą. Widocznie mam nie powiedziała im, że jestem jej asystentką.
- Pracujesz tu? - zapytał Niall.
- Tak, od dzisiaj. Jestem mojej mamy asystentką i już obawiam się pracy z wami.
- Ej... nie jesteśmy tacy źli. - powiedzieli oburzeni.
- Przecież wiem, tylko tak się z wami droczę. - odparłam uśmiechając się do nich, a oni odwzajemnili uśmiech.
- Dobra, koniec pogaduszek. Czas zająć się pracą. - powiedziała moja mam i wszyscy usiedliśmy przy stole. Ona omawiała z chłopakami ważne sprawy, a ja siedziałam z boku i się im przysłuchiwałam. W pewnym momencie mama poprosiła mnie abym przyniosła jej kawę. Nie miałam nic przeciwko bo w końcu na tym m.in. polega moja praca. Tak na prawdę tego dnia czułam się jakoś inaczej, ale nie potrafiłam stwierdzić dlaczego. Po uzgodnieniu kilka spraw udaliśmy się wszyscy do studia nagraniowego gdzie chłopacy mieli nagrać nową piosenkę. Całkiem im to sprawnie poszło i wyszło tak jak wszyscy oczekiwali. Po skończonym nagrywaniu chłopcy mieli wolne więc ja z mamą również. Pożegnałam się z chłopakami, wsiadłam z mamą do samochodu i odjechałyśmy w kierunku domu. Na miejscu od razu pokierowałam się w stronę swojego pokoju, w którym usiadłam na łóżku i w tym momencie dostałam sms-a.

 Hej:) Coś Cie dzisiaj gryzie? A może coś się stało? Liam;)

Zdziwiła mnie jego wiadomość i to skąd ma mój numer, ale mu odpisałam.

Witaj. Nie, wszystko jest w porządku. Czemu tak sądzisz?

Bo byłaś dzisiaj jakaś nie obecna i wyglądało to tak jakby się coś stało. 
Na pewno wszystko gra?

Na pewno, nic mi nie jest. Ale dziękuje za troskę:)

Nie ma sprawy. W takim razie dasz namówić się na spacer?

Z miłą chęcią:)

W takim razie wpadnę po Ciebie za pół godziny.

Okay, to jesteśmy tak jakby umówieni:)

Przebrałam się i poprawiłam makijaż. Chwyciłam za telefon i schowałam go do kieszeni gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi. W progu zastałam uśmiechniętego Liama. Przytulił mnie na powitanie i ruszyliśmy na spacer w stronę parku. Uwielbiam Londyn wieczorem. Tak, dobrze zrozumieliście, wieczorem. Gdy spacerowaliśmy było już po 21:00. Z początku się nie odzywaliśmy do siebie gdy on zabrał głos.
- Zapomniałem Ci podziękować.
- Za co? - zapytałam zdziwiona.
- Że wczoraj ze mną zaśpiewałaś.
- Nie masz za co. To chyba ja powinnam podziękować, że nie przestraszyliście się mojego głosu. 
- Żartujesz?! Masz wspaniały głos, na prawdę. Tylko szkoda, że go ukrywasz.
- Dziękuje, ale nie rozmawiajmy o tym. - powiedziałam próbując uciąć temat. On jednak nie dawał za wygraną.
- Dlaczego? Zawsze ucinasz rozmowę gdy ktoś wspomni o twoim talencie? - zapytał. Usiedliśmy na ławce patrząc przed siebie.
- To nie jest dla mnie takie łatwe. 
- A co w tym trudnego? - zapytał i było słychać po jego głosie, ze jest trochę zdziwiony.
- Wiesz... dla Ciebie to nic. Potrafisz śpiewać i uwielbiasz to robić Gdy wchodzisz na scenę i śpiewasz  z chłopakami to jesteś po protu sobą, prawda? A ja tak nie potrafię.
Tak to prawda, ale ty też masz niesamowity głos i lubisz to robić. - chwycił za mój podbródek i odwrócił moja głowę abym na niego spojrzała. - Ty też tak potrafisz. Wiesz co widziałem wczoraj gdy ze mną śpiewałaś? Niezależną, wspaniałą i szczęśliwą dziewczynę, która w tym momencie robi to co kocha i to co daje jej szczęście. Widać, że uwielbiasz to robić i nie powinnaś się z tym kryć bo nikt Ci tego nie odbierze.
- Nawet jeśli masz rację to co z tego? Pewnie to głupio zabrzmi, ale nie chcę być zawodową piosenkarką tylko po prostu być sobą. - odparłam czując jak łzy z niewiadomego powodu napływają mi do oczu.
- To wcale głupio nie brzmi i nikt Ci nie karze zostać piosenkarką... a tym bardziej nikt Ci nie zabrania abyś była sobą. Jednak bądź sobą w pełni.
- Co masz na myśli?
- To abyś nie ukrywała co potrafisz bo wtedy nie jesteś sobą. Sobą jesteś tylko wtedy gdy śpiewasz i dzielisz się tym z ludźmi. Więc nie ukrywaj swojego talentu i gdy ktoś się spyta co uwielbiasz robić to powiedz, że śpiewać i grać. Nie ukrywaj tego w sobie, ani w czterech ścianach domu. - mówił to cały czas patrząc mi w oczy.- Niech ludzie Cię pokochają za to jaka jesteś na prawdę. Ja to już zrobiłem kiedy śpiewaliśmy razem. - powiedział i otarł mi łzę, która spłynęła po moim policzku. Patrzeliśmy tak sobie w oczy przez dłuższą chwile gdy nagle... On zbliżył swoją twarz do mojej, dotknął mojego policzka i złożył na moich ustach czuły pocałunek. W brzuchu poczułam jak stado motyli się poruszyło. Gdy się odsunął wyczekiwał mojej reakcji, a ja nie wiedziałam co mam w tym momencie zrobić.
- Liam... - wyszeptałam i nie wiedziałam co powiedzieć dalej.
- Przepraszam, nie powinienem. - odparł opuszczając głowę.
- Nie zrozum mnie źle, ale po prostu mnie zaskoczyłeś. Musze już wracać do domu. - odparłam i się podniosłam.
- Odprowadzę Cię. - odparł trochę zawiedziony moją reakcją. Nie chciałam mu zrobić przykrości, ale zaskoczył mnie tym pocałunkiem. Jest na prawdę fajnym chłopakiem, ale znamy się dość krótko. Gdy tylko wczoraj zaczął pierwszą rozmowę coś tak jakby we mnie drgnęło i nie mogę zapomnieć o nim. Pomimo to nie potrafię tak po prostu odwzajemnić jego pocałunek bo nie wiem co do niego czuję. Kiedy doszliśmy do mnie pod dom dałam mu całusa w policzek na pożegnanie i weszłam do środka.

"Liam"

Muszę się przyznać, że zależy mi na niej. Gdy ją tylko wczoraj zobaczyłem poczułem coś dziwnego. Chciałbym by coś między nami wyszło i byłem zawiedziony gdy tak zareagowała na pocałunek. Jednak rozumiem, że dla niej to za szybko bo w końcu znamy się tylko jeden dzień. Mam jednak nadzieję, że mnie nie skreśliła. Po prostu zaczynam za nią szaleć. Jej nieśmiałość, skromność i wspaniały talent przyciągają mnie do niej ja magnez. Wierzę, że jeszcze coś z tego wyjdzie. Obym tylko zmusił się na odwagę i jak najszybciej powiedział jej co do niej czuję. Jutro robimy dla niej małą imprezę urodzinową więc może wtedy się uda. Muszę się porządnie wyspać i poczekać co się jutro wydarzy.

"Victoria"

Po wejściu do domu poszłam do pokoju po potrzebne rzeczy i udałam się do łazienki aby wykonać wieczorną toaletę. Gdy wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżko usłyszałam dźwięk mojego telefonu oznaczający przyjście sms-a. 

Mam nadzieję, że jeszcze nie śpisz. Chciałbym Cię jeszcze raz przeprosić za ten pocałunek w parku i życzyć Ci słodkich snów;**

Nie musisz przepraszać. Dziękuje i również życzę Ci słodkich snów ;**

Bardzo spodobał mi się sms od niego. To oznacza, że nie sparzył się do mojego zachowania w parku. Ucieszyłam się i zasnęłam z uśmiechem na twarzy. Wstałam rano i spojrzałam na kalendarz - 1 lipca. Co to oznacza? Moje urodziny. Ciekawa byłam czy ktoś pamięta. Poszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę, a następnie gotowa do kolejnego dnia zeszłam do kuchni na śniadanie. Na stoliku zobaczyłam kartkę od rodziców.

              Victoria,
Poszliśmy załatwić ważną sprawę na mieście i zajmie nam to cały dzień więc wrócimy wieczorem. Dzisiaj masz wolne od pracy więc wykorzystaj czas. Tak w ogóle to wszystkiego najlepszego z okazji 18-stych urodzin. Chłopcy dzwonili i chcą Cię gdzieś zabrać i przyjadą po Ciebie około 18:00. Ubierz się jakoś ładnie.
                           Kochamy Cię,
                                Mama i Tata.

Byłam bardzo ciekawa gdzie chłopacy chcą mnie zabrać i czy to jest związane z moimi urodzinami. Jednak zdałam sobie sprawę, że i tak nie mam co się zastanawiać bo wieczorem się dowiem. Zrobiłam sobie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku naczynia włożyłam do zmywarki poszłam do swojego pokoju po gitarę. Następnie zeszłam na dół i wyszłam do ogrodu. Usiadłam na trawie i zaczęłam grać oraz śpiewać. W tym momencie przypomniałam sobie to co powiedział mi wczoraj Liam i musiałam przyznać mu rację. Po 2 godzinach grania wróciłam do domu i doniosłam gitarę do swojego pokoju. Zeszłam do salonu i włączyłam stację muzyczną w telewizji na , której akurat leciałam playlista poświęcona One Direction. Prowadząca własnie mówiła co wydarzyło się ostatnio u chłopaków jednak mnie to nie interesowało. Czekałam aby posłuchać piosenki. Niestety natrafiłam na koniec i puszczona została na koniec piosenka "What Makes You Beautiful", którą znałam bo chłopcy zaśpiewali ja na ognisku. Wyłączyłam telewizję i postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o nich. Włączyłam laptopa mamy, który leżał na ławie przed kanapa. Wpisałam na internecie ich nazwę i po chwili wyskoczył wynik wyszukiwania. Włączyłam pierwszą lepszą stronę i zaczęłam czytać ich biografię. Następnie włączyłam youtube aby posłuchać ich piosenek i spodobała mi się pod tytułem "Gotta Be You" oraz "One Thing". Po przesłuchaniu kilku piosenek poszłam do kuchni aby zrobić sobie coś na obiad. Po obiedzie udałam się do sali w  piwnicy, w której znajdował się mój fortepian i perkusja. Usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać moja ulubioną piosenkę Beyonce - Halo. Gdy skończyłam grać nie wiedziałam co zagrać dalej. Nagle w głowie zaczęły mi się układać słowa do piosenki. Chwyciłam za kartkę, długopis i zaczęłam pisać piosenkę. Po skończeniu spisywania słów zaczęłam komponować melodię, którą również udało mi się zadziwiając szybko ułożyć. Piosenka była gotowa po 2 godzinach. Gdy spojrzałam na zegarek przeraziłam się bo była już 17:15, a ja jeszcze nie byłam gotowa pomimo, że chłopcy mieli się pojawić po mnie o 18:00. Udałam się szybko do góry i wzięłam prysznic. Następnie się ubrałam w białą sukienkę zdobioną czerwonymi kwiatami, która sięgała  prawie do kolan. Na nogi założyłam białe japonki. Włosy rozpuściłam, delikatnie się umalowałam i założyłam delikatną, srebrną biżuterię. Do małej, czarnej torebki schowałam telefon, klucze i kilka drobiazgów. Spryskałam się jeszcze ulubionymi perfumami i byłam gotowa. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół aby je otworzyć. W progu ujrzałam samego Louisa.
- Wow... widzę, że jesteś gotowa. - zapytał, a raczej stwierdził uśmiechając się. 
- Dziękuje, a gdzie reszta?
- Musieli jeszcze coś załatwić i prosili mnie abym po Ciebie przyjechał. Ale nie martw się, niedługo ich zobaczysz. - powiedział.
- W takim razie możemy jechać? - zapytałam.
- Oczywiście, panie przodem. - powiedział i mnie przepuścił w progu abym poszła pierwsza. Otworzył mi drzwi aby wsiadła. Następnie okrążył samochód i zajął miejsce przekazane dla kierowcy. Odpalił samochód i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku. Po półgodzinnej jeździe samochodem zatrzymaliśmy się przed dość dużym budynkiem. Louis pomógł mi wysiąść i ruszył w stronę budynku, a ja za nim. Weszliśmy do środka i poszliśmy na koniec korytarza pod kremowe drzwi.
- Co tutaj robimy? - zapytałam.
- Otwórz drzwi. - powiedział uśmiechając się tajemniczo. Niepewnie otworzyłam drzwi i zapaliłam światło. Nagle z ukryć wyskoczyli wszyscy będący na sali i krzyknęli:
- NIESPODZIANKA! - byłam w szoku. Oprócz chłopaków z 1D i moich rodziców była także Ashley, moja chrzestna z rodziną oraz kilkoro moich znajomych. Kameralnie, ale nawet o takim czymś nie myślałam.
- Zadowolona? - zapytał Lou, który jeszcze stał obok mnie.
- Zadowolona?! Jestem strasznie zaskoczona i szczęśliwa za razem. Dziękuje bardzo. - powiedziałam i go przytuliłam.
- Nie ma za co. - powiedział i podszedł do reszty z zespołu. Pierwsi podeszli do mnie moi rodzice i złożyli mi życzenia oraz podali prezent. Później życzenia złożyła mi Ashley, moi znajomi oraz chrzestna. Ostatni zostali chłopcy.
- No więc nie wiemy co Ci życzyć  więc wszystkiego najlepszego. - powiedział Zayn.
- Taki żarcik. - powiedział Niall. - Atak na poważnie to...
- Życzymy Ci abyś przede wszystkim uwierzyła w swój talent i swoje własne możliwości... - zaczął Harry.
- Abyś nigdy się nie poddawała, była odważniejsza i wierzyła w marzenia, które się spełniają... - dodał Louis.
- A przede wszystkim cieszyła się wsparciem ze strony bliskich Ci osób i naszym również. - zakończył Liam.
- Bardzo wam dziękuje. - powiedziałam i każdego przytuliłam po kolei. Dostałam od nich również niewielki prezent, który położyłam obok pozostałych. Udałam się do stołu. Chłopcy włączyli muzykę i zaczęłam się moja mała impreza urodzinowa. Po godzinie na salę przywieziono tort oraz przyniesiono kieliszki z szampanem. Każdy wziął do ręki kieliszek wraz ze mną, a chłopcy weszli na małą sceną, która się tam znajdowała i podeszli do mikrofonów.
- Czas zaśpiewać naszej kochanej Victorii "Happy Birthday" - powiedział Louis i zaczęli śpiewać, a pozostali goście do nich dołączyli. Następnie pomyślałam życzenie zdmuchnęłam świeczki, a potem rozdzieliłam tort każdemu podając każdemu kawałek na talerzyku. Chwyciłam swój, usiadłam obok Ashley i zaczęłyśmy rozmawiać.
- No kochana, podoba Ci się przyjęcie? - zapytała.
- Oczywiście, że mi się podoba.
- To był pomysł chłopaków aby zorganizować Ci przyjęcie. Wszystko załatwiali, a najbardziej dyrygował Liam i Harry. Chociaż to chyba Liamowi najbardziej zależało.
- Są niesamowici. Pomimo krótkiej znajomości traktuję ich jak braci.
- Tak, są sympatyczni jak na pierwszy rzut oka. Skoro o nich mowa to gdzie oni są?
- Nie wiem, ale mam dziwne wrażenie, że coś kombinują. - powiedziałam i nie musiałam długo czekać bo pojawili się ponownie na scenie.
- Mamy nadzieję, że dobrze się bawicie na urodzinach Tori. - powiedział Niall.
- Chcielibyśmy ją teraz poprosić aby do nas przyszłam bo mamy dla niej jeszcze jeden prezent. - powiedział Harry, a ja niepewnie podeszłam do nich i weszłam na scenę. Usiadłam na krześle bo o to mnie poprosili.
- Specjalnie dla ciebie Tori. - powiedział Liam.
- More Than This. - dodał Niall. Lou włączył podkład i zaczęli śpiewać. Gdy Liam śpiewał swoją partię solową patrzył mi w oczy, a ja nie mogłam odwrócić od niego wzroku tak mnie hipnotyzował. Gdy skończyli podziękowałam im za piosenkę i każdego przytuliłam. Pomyślałam wtedy, ze mogę im się odwdzięczyć i zaśpiewać piosenkę, którą napisałam tego dnia. Przy tym przełamię swoją nieśmiałość jeśli chodzi o śpiew.
- Chciałam wam bardzo podziękować za zorganizowanie tego. Na prawdę jest wdzięczna za to co zrobiliście. Dziękuje również chłopakom za tą niesamowitą piosenkę. Chciałabym coś wykonać i zadedykować ją właśnie wam. Ktoś niedawno mi powiedział abym nie ukrywała tego co potrafię tylko dzieliła się tym z najbliższymi. Dodał również abym po prostu zaryzykowała, a wówczas mogę zyskać dużo więcej. Więc tak zrobię. Zaryzykuję i zobaczę co z tego wyjdzie. - spojrzałam na Liama. - Napisałam dzisiaj piosenkę i mam nadzieję, ze się wam spodoba. A zwłaszcza wam chłopaki bo jest dla was. - usiadłam przy fortepianie, który znajdował się na scenie i uszykowałam sobie mikrofon. Zaczęłam grać i dołączyłam śpiew w odpowiedniej chwili. Czułam się fantastycznie i znowu przypomniałam sobie słowa Liama. W tym momencie robiłam co kocham i to czego nikt nie mógł mi zabrać. Po skończonej piosence ukłoniłam się, a moi goście zaczęli bić brawo. Zeszłam ze sceny i wtedy podeszli do mnie chłopacy z One Direction.
- Wow... byłaś niesamowita. - powiedział Zayn.
- Dziewczyno, masz wielki dar. - dodał Harry.
- Dziękuje.
- Nie, to my dziękujemy. - powiedział Liam i mnie przytulił. Zaczęliśmy dalej tańczyć, ja porozmawiałam z wszystkimi gośćmi. W końcu zaczęli się rozchodzić więc musiała się z nimi pożegnać i podziękować, że przyszli. Na koniec w sali zostałam z rodzicami i chłopakami. Chłopcy pomogli nam zabrać moje prezenty i jeszcze kilka dodatkowych rzeczy. Zajechaliśmy na miejsce i kazałam chłopakom aby zanieśli moje prezenty do mojego pokoju. Odłożyli je koło szafki nocnej i chcieli się rozejrzeć, ale ich od razu wygoniłam. Nie było w nim nic ciekawego więc nie widziałam powodu abym mieli go podziwiać, zwiedzać czy jak inaczej by to ujęli. Pożegnałam się z nimi i gdy wyszli poszłam do łazienki się umyć i od razu położyłam się do łóżka spać.

--------------------------------------------------------
No i koniec 2 rozdziału. Podobał się?
Kolejny już wkrótce.

Jak myślicie co Victoria dostała w prezencie od wszystkich gości? A co od chłopaków?
Liam w końcu odważy się powiedzieć Tori co do niej czuje? Czy chłopcy mu w tym jakoś pomogą? 

Tego dowiecie się następnym rozdziale, do usłyszenia ;)

piątek, 10 sierpnia 2012

Wróciłam!!!

Planowany powrót w niedziele popsuła mi pogoda i wróciłam dzisiaj około 20. Jednak nie mogę żałować bo było fajnie. Jutro postaram się dodać drugi rozdział więc będziecie mogli się dowiedzieć co dalej się będzie działo z Victorią i chłopakami:)

PS. Jeśli macie jakieś pytania, prośby, uwagi czy pochwały (które są mile widziane) zostawiajcie w komentarzach ;) Życzę miłego czytania następnych rozdziałów.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Ważne!!!

Wyjeżdżam dzisiaj do dziadków i nie będzie mnie do niedzieli więc nie będę mogła dodać kolejnego rozdziału w środę lub w czwartek jak planowałam. Jednak jak wrócę to się postaram od razu dodać. Jeżeli nic nie będzie mi stawało na drodze to będę starała się dodawać co tydzień w środę kolejne rozdziały albo co czwartek. Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie tylko poczekacie:)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 1

Szłam ulicą pierwszego dnia wakacji zastanawiając się czy znajdę jakąś pracę na lato. Bardzo bym chciała coś zarobić, ale znając moich rodziców nie zgodzą się bym pracowała. Uważają, że na razie mam jeszcze czas i jeśli mam wolne to mam odpocząć. Po za tym twierdzą, że skoro tyle zarabiają to ja dodatkowo nie muszę. Mój tata jest scenarzystą filmowym, a moja mam pracuje w wytwórni muzycznej jako najwyższy kierownik, a raczej kierowniczka. Podczas tych zastanawiań zdążyłam dojść do domu. Poszłam do swojego pokoju po gitarę, a następnie udałam się do ogrodu aby pograć i pośpiewać. Śpiew to moja wielka pasja, a do tego uwielbiam grać na gitarze oraz fortepianie i perkusji. Moi rodzice twierdzą, że mam wielki talent i powinnam coś zrobić aby dać się odkryć. Moja mam wiele razy namawiała mnie, że może pogadać u siebie w wytwórni i może akurat coś się uda. Jednak ja tego nie chcę; wbrew pozorom jestem nieśmiałą dziewczyną i raczej nie ciągnie mnie do sławy. Wole śpiewać dla siebie i najbliższych. Nie potrafiłabym wyjść na scenę i zaśpiewać przed tłumem ludzi. Chcę być normalną dziewczyną i mieć życie prywatne, a nie jego brak. Gdy grałam w ogrodzie i śpiewałam podeszła do mnie mam i usiadła obok. Widziałam, że chce mi coś powiedzieć więc przestałam grać i zamieniłam się w słuch.
- Córciu, dostałam awans. - powiedziała zadowolona.
- Gratuluję mamo, to wspaniała wiadomość. - przytuliłam ją. - Co teraz będziesz robić?
- Tom stwierdził, że mam duże doświadczenie w organizacjach i postanowił, że zostanę menagerką boybandu. A gdy powiedział, że przyda mi się asystentka od razu pomyślałam o Tobie.
- O mnie? - zapytałam zdziwiona.
- Wspominałaś, że chcesz coś zarobić więc będziesz miała okazję. Tom już o wszystkim wie więc nie ma co się martwić. - ucieszyłam się z powodu pracy, ale również zdziwiła mnie zmiana mamy zdania na temat tego bym pracowała.
- Dziękuje, to kiedy będę mogła zacząć? - zapytałam.
- Od jutra. Jednak najpierw poznasz chłopaków bo zaprosiłam ich dzisiaj do nas na ognisko, abyśmy wszyscy się lepiej poznali. - powiedziała wstając.
- A co to za boyband? I o której w ogóle będzie ognisko? - dopytywałam się. Jednak nie zdradziła mi chociażby ich nazwy tylko powiedziała, że przyjdą na 18:30, a ognisko będzie o 19:00. Wróciła do domu. Dzięki pracy będę mogła też spędzić trochę więcej czasu z mamą bo do tej pory to rzadko kiedy spędzałyśmy czas razem.Ciekawiło mnie to jaki to boyband chociaż gdyby mi mam podała nazwę to pewnie i tak bym nie wiedziała bo jakoś nie słucham boybandów. Niezbyt przepadam za sławami bo uważają się za lepsze od wszystkich i traktują innych z góry. Jednak praca z tymi chłopakami może mi rzucić całkowicie inne światło na tą sprawę. Pograłam jeszcze jakąś godzinkę i zaniosłam gitarę do mojego pokoju. Następnie udałam się do kuchni aby pomóc mamie w przygotowaniach do ogniska. Gdy skończyłam pomagać mama kazała mi iść się uszykować bo chłopcy mieli pojawić się lada moment. Wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju. Ponieważ był to ciepły dzień ubrałam krótkie, dżinsowe spodenki, białą bokserkę i trampki. Rozpuściłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Kiedy spojrzałam na zegarek, który wskazywał 18:30 właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama otworzyła drzwi i oczywiście byli to chłopacy bo, któż by inny. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam po schodach w stronę salonu gdzie byli moi rodzice i chłopacy. Przeprosiłam za minimalne spóźnienie i wtedy moja mam nas sobie przedstawiła.
- Poznajcie się. Chłopcy to jest moja córka Victoria. Victoria to są chłopacy z One Diretion: Liam, Louis, Harry, Niall i Zayn. - przywitałam się z nimi i przeszliśmy wszyscy do ogrodu. Dziwnie się czułam bo miałam wrażenie, że któryś z chłopaków ciągle mnie obserwuje. Tata zaczął rozpalać ognisko, a ja z mamą i chłopakami usiedliśmy przy stole. Przez moment panowała niezręczna cisza gdy moja mam zapytała się każdego co chce do picia i wysłała mnie po to do kuchni. Z jednej strony byłam wkurzona, a z drugiej się cieszyłam, że nie muszę tam siedzieć. Chwyciłam dwie butelki napoju, 8 szklanek i ruszyłam w stronę ogrodu. Niosłam to ostrożnie aby nic mi nie spadło i się nie zbiło bo mama chyba by mnie wtedy zabiła. Kiedy chłopacy mnie zobaczyli od razu się podnieśli i pomogli mi odstawić na stół i za to dostali już na wstępnie ode mnie dużego plusa. Podziękowałam za pomoc i podeszłam do taty.
- Niezbyt ich polubiłaś, co? - zapytał mój tata gdy usiadłam obok niego.
- Nie mogę stwierdzić czy ich polubiłam bo ich jeszcze nie znam. Więcej będę mogła powiedzieć po dzisiejszym wieczorze, a może nawet dopiero po kilku tygodniach współpracy z nimi.
- Rozumiem, ale postaraj się bo dla mamy to bardzo ważne. - odparł tata. "Jakbym nie wiedziała" - pomyślałam. Wróciłam do stołu bo zauważyłam, że mojej mamy nie ma i chłopacy siedzą sami. Zaproponowałam im z grzeczności pokazanie domu. Zgodzili się i było widać, że wolą to niż siedzenie przy stole. Pokazałam im cały dom oprócz mojego pokoju i piwnicy, w której była sala z perkusją i fortepianem. Gdy wróciliśmy do stołu odezwał się Louis:
- A ty nie masz swojego pokoju? - zażartował.
- Haha, bardzo śmieszne. Mam, ale to nie oznacza, że muszę wam go pokazać. - odparłam patrząc na niego.
- Masz rację. - odparł trochę zawiedziony. W tym momencie wróciła moja mam z kuchni i poprosiła mnie abym pomogła jej przynieść wszystko na stół. Kiedy przyniosłam ostatnią miskę z sałatką tata zawołał nas do ogniska. Usiadłam między moja mamą a Liam'em i patrzyłam się w płomień. Wszyscy zaczęli sobie smażyć kiełbaski w ognisku oprócz mnie bo nie byłam głodna. Po chwili usłyszałam, że ktoś szepcze mi do ucha.
- A ty nie będziesz jadła? - zapytał się Liam.
- Jakoś nie jestem głodna. - odparłam.
- Ale musisz coś zjeść. Mam pomysł. Jeśli ja Ci przygotuję to zjesz? - zapytał z uśmiechem.
- Wtedy raczej nie będę miała wyjścia. - powiedziałam również z uśmiechem. Zadowolony, że mu uległam zaczął dalej smażyć. Spojrzałam na niego tylko przez chwilę aby nie widział, że mu się przyglądam i musiałam przyznać, że jest przystojnym chłopakiem. Z resztą reszta zespołu też nie jest gorsza, ale gdy spojrzałam na niego poczułam coś dziwnego w brzuchu. Nie zastanawiałam się dłużej i po chwili dostałam od Liam'a już gotowy posiłek. Zaczęliśmy razem jeść i kątem oka widziałam, że Liam mi się przygląda, ale nie dałam tego po sobie poznać.Gdy skończyłam to przyznałam Liam'owi , że mi smakowała. Kiedy odstawiłam talerz na stół usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Przeprosiłam ich i odeszłam na bok aby odebrać telefon od mojej przyjaciółki(J-Ja; A- Ashley):
J: Cześć.
A: Cześć kochana. I jak tam ognisko?
J: Jest dość fajnie, a raczej zaczyna się robić fajnie.
A: No, no. Pani nastawiona enty na sławy mówi, że nie jest źle? Czyżby to było spowodowane jakimś przystojniakiem z tego boybandziku?
J: Przestań. Fakt, przystojni to oni są, ale to nie ma nic do rzeczy. Wiesz przecież, jacy są moi rodzice więc i tak by nic nie wyszło. Pamiętasz poprzednich?
A: Tak, z tym to rzeczywiście masz źle.
J: No niestety.
A: Okay, nie przeszkadzam Ci więcej. Pogadamy później przy najbliższej okazji. Na razie kochana, całusy.
J: No na razie.
Cała Ashley i za to jest moją przyjaciółką, a z tymi chłopakami to ona jedyna mnie rozumie. Moi rodzice twierdzą, że skoro nie chcę być sławna to gdybym była z jakimś sławnym chłopakiem to tez bym nie miała życia prywatnego. Było już kilku chłopaków chociażby z filmów do, których mój tata pisał scenariusz, ale rodzice oczywiście byli na nie. Nic z tym nie mogę zrobić w końcu oni mnie utrzymują. Zastanawiałam się tak nad tym gdy dołączył do mnie on. Oznajmił, że przyszedł po mnie abym do nich wróciła i nie siedziała sama więc też tak zrobiłam. Usiedliśmy na wolnej ławce na przeciwko Niall'a i Harre'go. Wtedy mój tata zaproponował abyśmy pośpiewali skoro to ognisko. Wszyscy go poprali, a Niall wyciągnął gitarę i ją nastroił. Wtedy moja mam poprosiła aby zaśpiewali swoją piosenką. Wykonali jej prośbę i zaczęli śpiewać, a Niall podgrywał jeszcze na gitarze. Obserwowałam ich i widziałam, że robią to co kochają. Kiedy mój wzrok zatrzymał się na oczach Liam'a, który siedział obok widziała w nich radość. Gdy skończyli byłam pod wielki wrażeniem ich niesamowitego talentu. Pogratulowałam im tego i uśmiechnęłam się do nich życzliwie. Ponownie zatrzymałam wzrok na Liam'ie i znów poczułam to dziwne uczucie w brzuchu. Ten chłopak zaczynał mącić mi w głowie i zaczynałam go bardzo lubić. Jednak chciałam aby między nami była tylko przyjaźń chociaż nie wiedziałam do końca jak to się potoczy. Po za tym on jest sławny, a ja nie i raczej chcę aby tak pozostało. Zayn zaproponował abyśmy wszyscy pośpiewali i moi rodzice się dołączyli, ale ja nie chciałam więc tylko słuchałam jak śpiewają. Gdy skończyli śpiewać pierwszą piosenkę mój tata się do mnie odezwał.
- Tori może idź po swoją gitarę i dołącz do nas. - zaproponował, a ja myślałam, że  w tym momencie zapadnę się pod ziemię. Nie lubiłam się nigdy chwalić, że gram i rodzice o tym dobrze wiedzieli. Niestety chęć pochwalenia się córką przed sławnym boybandem zwyciężyła u mojego taty.
- Grasz? - zapytał Liam.
- Tak, ale tylko dla siebie. Po za tym nie jestem taka dobra jak Niall. - odparłam.
- Żartujesz córcia?! Grasz niesamowicie. - i znowu musiał odezwać się tata.
- Tato! - miałam ochotę zniszczyć go wzrokiem.
- Ale córciu nie ma czego się wstydzić. - dodała moja mama. "Normalnie świetnie, w ogóle mi nie pomagają." - pomyślałam.
- Tori to idź po gitarę i pogramy razem. - odezwał się Niall.
- Sama nie wiem. - odparłam niezbyt przekonana.
- Nie daj się prosić. - powiedział Louis robiąc oczy a'la kot ze Shreka i jak tu odmówić. Zgodziłam się i poszłam do mojego pokoju po gitarę. Gdy wróciłam Harry zdążył się przesiąść koło Liam'a abym mogła zająć miejsce koło Niall'a. Ponieważ gitara była nastrojona to nie musiałam jej stroić..
- Uprzedzam, że będę tylko grała. - odparłam.
- Oj nie, śpiewasz z nami. - powiedział Harry.
- Raczej nie. - no i zaczęło się znowu gadanie moich rodziców.
- Wiecie ona jest trochę nieśmiała. Victoria oprócz tego, że gra na gitarze to gra także na fortepianie i perkusji. - powiedział mój tata.
- No, no. Uzdolniona dziewczyna. - powiedział Niall uśmiechając się do mnie.
- Tori też potrafi niesamowicie śpiewać, ale się do tego nie przyznaje. - dodała moja mam i już nie mogłam.
- Prosiłam was, żebyście nikomu nie mówili. Wiecie, że nie lubię się chwali, ale wy nie. Oczywiście jak zawsze nie potraficie trzymać języka za zębami. Nie na widzę was. - powiedziałam i ze łzami w oczach pobiegłam w stronę mojego drzewa w ogrodzie gdzie zawsze siedziałam w trudnych chwilach. Usiadłam na trawie oparłam się o nie. Wkurza mnie to, ze nie potrafią uszanować mojej decyzji. Nagle usłyszałam jak ktoś do mnie podchodzi.
- Nie chcę nikogo widzieć. - powiedziałam patrząc się tępo w trawę.
- Nawet mnie? - usłyszałam głos Liam'a. Usiadł na przeciwko mnie patrząc mi w oczy. Odwróciłam wzrok aby na niego nie patrzeć. Poczułam jego dłoń na moim policzku gdy otarł mi łzy.
- Wróć do nas.
- Nie chcę.
- To może inaczej. Czemu nie mówisz, że śpiewasz i grasz?
- Bo nie lubię się chwalić. Jestem raczej skrytą osobą i nie potrafiłabym zaśpiewać przed kimś obcym. Mama już nieraz chciała pogadać z ludźmi z wytwórni, ale ja nie chciałam.
- Skąd wiesz, że nie dałabyś rady? Może czasem warto zaryzykować i spróbować. W dodatku jeśli na prawdę masz talent w co wierzę to może Ci się udać. - powiedział i mnie przytulił. Nie opierałam się bo tego właśnie w tym momencie potrzebowałam.
- A teraz się uśmiechnij i wracajmy do reszty. Jeśli nie zrobisz tego dla rodziców to zrób to dla mnie, a przede wszystkim dla siebie. Nie chcę abyś płakała tylko się z nami dobrze bawiła. - powiedział a raczej szepnął mi do ucha. W tym momencie przeszedł po mnie miły dreszczyk i on to chyba zauważył bo się uśmiechnął. Zgodziłam się i wróciłam z nim do ogniska siadając obok Niall'a i chwytając za gitarę.
- To co gramy? - zapytałam Niall'a nie zwracając uwagi na moich rodziców, ani miny chłopaków. Chłopak podał tytuł piosenki, którą znałam i zaczęliśmy grać, a oni śpiewać. Kiedy Liam'owi przypadła solówka śpiewał patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Tori? Zaśpiewasz coś? - zapytał Harry.
- Przepraszam, ale nie. - odparłam. - To co teraz gramy? - zapytałam po chwili.
- Ty wybierz coś. - odezwał się do mnie Louis. Rodzice nas tylko obserwowali, a ja myślałam co możemy zagrać, a oni zaśpiewać.
- Może '' Whouldn't change a thing"? - zaproponowałam bo lubiłam tą piosenkę.
- Nie znamy tego. - odparł Zayn.
- A ja znam. - powiedział Liam. - Tylko, że to jest duet.
- Więc zaśpiewam z Tobą. - powiedziałam niepewnie, a wszyscy na mnie spojrzeli.
- Ale jeśli nie chcesz to nie namawiamy. - powiedział Harry.
- Kiedyś trzeba zaryzykować i spróbować. - powiedziałam i spojrzałam na Liam'a. On się tylko do mnie uśmiechnął.
- Okay. Zagrasz kawałek bo chyba kojarzę to będę wam podgrywał, a ty skupisz się na śpiewaniu. - zwrócił się do mnie Niall. Położyłam przed nim mój zeszyt z chwytami aby wiedział jak grać i zagrałam kawałek. Gdy załapał odłożyłam gitarę na bok aby mi nie przeszkadzała. Liam usiadł obok mnie aby mógł zerkać do mojego zeszytu bo były też tam słowa, a nie był do końca pewny czy je zna. Niall zaczął grać, a ja wzięłam głęboki oddech, zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Gdy już śpiewałam powoli otworzyłam oczy i miałam odwagę tylko patrzeć się na Liam'a. Dobrze zrobiłam bo jego uśmiech dodał mi otuchy. Liam do mnie dołączył w odpowiednim momencie. Kiedy skończyliśmy nie mogłam uwierzyć, że dałam radę zaśpiewać przed nimi.
- Woow. Dziewczyno jesteś genialna. - powiedział Louis.
- Widzisz? Udało się. - powiedział Liam i mnie przytulił.
- Dziękuje. - odparłam zadowolona.
- Nie chciałabyś być zawodową piosenkarką? Masz niesamowity głos. - powiedział Harry.
- Dziękuje jeszcze raz, ale to nie dla mnie. Nie rozmawiajmy o tym, dobrze? - poprosiłam.
- Okay, ale możemy jeszcze pośpiewać? - zapytał Zayn.
- Jak chcecie to śpiewajcie byle nie do późna. My idziemy spać. Dobranoc. - powiedziała mam i poszła z tatą do domu.
- Dobrze, dobranoc. - odparłam równo z chłopakami. Zaczęliśmy dalej grać na gitarze z Niall'em i śpiewać różne piosenki. Pierwszy raz śpiewałam z kimś nieznajomym poznanym kilka godzin wcześniej i na prawdę mi się podobało. Świetnie się bawiliśmy i przez ten czas zdążyłam ich polubić. Gdy skończyliśmy śpiewanie była 24:00 i chłopacy musieli już iść. Lecz najpierw pomogli mi posprzątać ze stołu, zgasić ognisko i zanieść wszystko do kuchni. Pożegnałam się z nimi i gdy wyszli poszłam do łazienki się umyć i przebrać w piżamę. Gdy wróciłam do pokoju i położyłam się do łóżka to momentalnie zasnęłam. Rano wstałam około 9:30 i poszłam do łazienki zrobić poranne czynności. Z dobrym humorem zeszłam do kuchni na śniadanie, które już na mnie czekało. Zdziwiło mnie to, ale usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Mama usiada obok mnie i mnie przeprosiła. Przytuliłam ją i też przeprosiłam bo również czułam się trochę winna. Po zjedzonym śniadaniu porozmawiałam jeszcze z mamą i dowiedziałam się, że o14:00 jedziemy do wytwórni aby spotkać się z chłopakami i omówić pewne sprawy. Własnie wtedy miałam zacząć moją wakacyjną pracę. Po rozmowie z mamą wróciłam do pokoju i postanowiłam, że trochę w nim posprzątam. Sprzątanie zajęło mi trochę czasu i skończyłam akurat na obiad. Po obiedzie uszykowałam się i wraz z mamą pojechałyśmy jej samochodem do wytwórni.


-------------------------------------------------------------------------
Nareszcie pierwszy rozdział za mną i mam nadzieję, że się spodoba. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam za nie bo widocznie ich nie zauważyłam. Następny rozdział już wkrótce. ;)